Jak wygląda zdalne nauczanie…


W związku z koronawirusem nastąpiło małe trzęsienie ziemi w tradycyjnym nauczaniu. Lekcje przeniosły się z budynków szkoły do domów. Nauczyciele zostali wrzuceni na głęboką wodę, ponieważ w naszym kraju e-edukacja w wymiarze publicznym nie funkcjonuje prawie w ogóle, ewentualnie w edukacji prywatnej. Nie tylko nauczyciele znaleźli się w nowej rzeczywistości, ale także uczniowie i rodzice.

Postanowiliśmy sprawdzić, jak po dwóch miesiącach wygląda zdalne nauczanie z punktu widzenia nauczyciela. Mówi o nim Waldemar Szydło z Publicznej Szkoły Podstawowej w Wojciechowie (gm. Olesno).

– Wszyscy: nauczyciele, dzieci i rodzice musieliśmy się zaadaptować i nauczyć pracy w zupełnie inny sposób niż tradycyjny – mówi Waldemar Szydło. – Wbrew pozorom w pracy zdalnej jest więcej pracy, każdy ma tutaj swoje zadanie domowe do wykonania.

W PSP w Wojciechowie stworzony został plan pracy. Każdy nauczyciel jest dostępny i wysyła zadania edukacyjne w godzinach między 8:00 a 15:00. Natomiast konsultacje z rodzicami, czy uczniami mają miejsce nawet czasami wieczorem.

– Mi osobiście przeskok zajął niewiele czasu – mówi nauczyciel. – Musiałem sobie jedynie odświeżyć obsługę platform, z których kiedyś korzystałem z uczniami. Takich jak na przykład Padlet, gdzie wrzucałem cele lekcji i kryteria sukcesu, czyli Nacobezu (Na co będę zwracał uwagę), a także przygotowane i opracowane przeze mnie materiały do rozwoju i inspirujące uczniów.

Zachęcać, zachęcać i jeszcze raz zachęcać

Jak podkreśla Waldemar Szydło w szkole podstawowej uczniów trzeba przede wszystkim zachęcać, zachęcać i jeszcze raz zachęcać….

 – I motywować, żeby pokochali dany przedmiot, a historia niewątpliwie takim jest, albo się ją kocha, albo nienawidzi – mówi. – Podobnie jest z muzyką, ale tutaj dochodzą jeszcze predyspozycje wokalne czy instrumentalne, ale nie zmienia to faktu, że muzykować każdy może. Często jest tak, że uczniowie uczą się dla nauczyciela, a nie dla przedmiotu, więc ta interakcja online odrobinę zaburza tą relację nauczyciel-uczeń, uczeń – nauczyciel, to tak z moich obserwacji. Czyli zdalnie jest trochę trudniej.

Kontakt z uczniami

Nauczyciele z uczniami kontaktują się poprzez grupowego WhatsAppa, e-maila, Padlet. Zadania zaś wykonują na platformach Quizizz lub Eduelo.

– Początkowo planowałem nagrywać uczniom vloga i zacząłem to robić, ale obserwując rozwój sytuacji, ilość zadawanego materiału uczniom z innych przedmiotów czy czas, jaki muszą później poświęcić na naukę, pomysł porzuciłem, też ze względu na moje ograniczenia techniczne i czasowe – mówi Waldemar Szydło. 

Jak mówi historyk w ostatnim czasie w sieci pojawiło kilka bardzo wartościowych pozycji z tego przedmiotu.

– W ciekawych filmach na You Tube jest skondensowana wiedza w przystępnych, czasami zabawnych formach prowadzona przez nauczycieli historii, więc wyszukuję, weryfikuję, przesyłam i dopasowuję zadanie edukacyjne do celu lekcji – mówi Waldemar Szydło.

Idealna szkoła bez dzwonków, zadań domowych i ocen

A czy w zdalnym nauczaniu nie brakuje dzwonków?

– Jestem przeciwnikiem sztywnego trzymania się dzwonków i planu pracy, ponieważ badania naukowe, najnowsze osiągnięcia w dziedzinie dydaktyki, pedagogiki, neurodydaktyki i moje osobiste doświadczenia pokazują, że efektywniej i efektownie uczy się, czy rozwiązuje zadania edukacyjne, kiedy przerwy dostosowuje się do indywidualnego rytmu uczniów – zaznacza nauczyciel, który jest też przeciwnikiem zadawania zadań domowych i tradycyjnego oceniania, tzw. sumującego.

– Dlatego jeszcze bardziej w nauczaniu zdalnym wykorzystuję Ocenianie Kształtujące, które w mojej szkole funkcjonuje na bardzo dobrym poziomie od siedmiu lat – mówi. – Stosuję techniki i metody Oceniania Kształtującego i tzw. “OK zeszytu”, który wdrażam drugi rok na zaawansowanym poziomie, będąc uczestnikiem ogólnopolskiego programu Szkoła Ucząca Się z Centrum Edukacji Obywatelskiej. Z doświadczenia wiem, że „less is more”, czyli czasami lepiej jest nauczyć się mniej, a dokładnie i precyzyjnie, niż przesadzić i tak naprawdę nie nauczyć niczego. Skupiam się na realizacji tylko i wyłącznie podstawy programowej i mam na uwadze zgłaszane problemy z internetem, z urządzeniami, ale również, żeby nie zrzucić całej e-nauki na rodziców. Szanuję rodziców i uczniów.

Jak sprawdzać stan wiedzy uczniów

Tradycyjna szkoła nie może póki co funkcjonować bez ocen, czyli jak sprawdzać stan wiedzy uczniów.

– Sprawdziany czy kartkówki z historii uczniowie piszą w formie, którą już stosowaliśmy kilka lat temu, ale w klasie – mówi nauczyciel. – Tym razem mogą to robić z domu, ze swoich smartfonów, tabletów czy komputerów. Często robiłem kartkówki uczniom przy pomocy platformy Quizizz. Dobrze się bawili i nawet nie odczuwali, że właśnie na „dzień dobry” mieli niezapowiedzianą kartkówkę na szkolnych komputerach. Zdarzało się, że pisali je na swoich smartfonach. Obecnie robię podobnie z tym, że zaczęliśmy pracować dodatkowo na platformie Eduelo, gdzie piszą kartkówki i testy z domu.

Na testy nauczyciel z uczniami umawia się na konkretny dzień i godzinę. Uczniowie przygotowują również zadania edukacyjne.

– Wysyłam filmik z danego tematu z historii na You Tube, po czym uczniowie piszą refleksję uczniowską tzw. „3-2-1” z poleceniem: napisz, nagraj dźwięk lub filmik: trzy rzeczy, których się nauczyłeś, dwie – które chciałbym/chciałabym poznać jeszcze lepiej, jedno pytanie, które  chciałbym/chciałabym  zadać – tłumaczy Waldemar Szydło.

Każdy uczeń otrzymuje informację zwrotną na tzw. “kanapkę”: co jest dobrze i z czym się uporał, a nad czym trzeba jeszcze popracować.

– Kiedyś pisałem takie „listy” ręcznie, teraz mogę na klawiaturze i to jest duży plus – mówi Waldemar Szydło, który w wojciechowskiej podstawówce uczy nie tylko historii, ale też muzyki i informatyki.

–  Z tych przedmiotów stworzyłem strefę inspiracji, czyli uczniowie mają do wyboru ćwiczenia wokalne, rozgrzewki wokalne, trochę tańca, ćwiczenia na flecie, kurs nauki gry na gitarze, ukulele, programowanie w Scratchu, mogą napisać własną grę, jest godzina kodowania, Lightbot, każdy znajdzie coś dla siebie – opowiada.

Cyfrowi tubylcy uczą się uczyć samemu

Waldemar Szydło obserwuje też w ostatnim czasie ciekawe zjawisko, że cyfrowi tubylcy, bo tak określa się bardzo często dzieci XXI wieku, które rodzą się z super umiejętnościami obsługiwania smartfonu czy tabletu, są mistrzami Mine Crafta i You Tube, ale niestety nie radzą sobie w wyszukiwaniu informacji w internecie.

– Teraz oglądam na własne oczy to, co wykładałem uczniom, rodzicom i nauczycielom w różnych szkołach, będąc edukatorem cyfrowego bezpieczeństwa biorąc udział w programie „Cyfrowobezpieczni”- mówi nauczyciel.

Cyber zagrożenia

– Jeśli zaś chodzi o informatykę, to uczniowie muszą wdrożyć w życie wszystko to, co dotychczas mieli na zajęciach – mówi. – Uczymy się programować, edytorów tekstu i grafiki, tworzenia prezentacji, ale szczególnie wychodzi netykieta. Z trudności: nie każdy ma odpowiedni sprzęt czy internet, ale przede wszystkim uczniowie przechodzą test z wiedzy, którą już od ponad trzech lat wdrażamy. Mam tutaj na myśli cyfrowe bezpieczeństwo, czyli walkę z zagrożeniami w sieci.

Na całe szczęście Waldemar Szydło wśród swoich uczniów nie ma problemów z trollingiem, cyberbullyingiem i rajdami na lekcjach.

–  Te ostatnie są nowym zjawiskiem, gdzie młodzież umawia się na forach dla „trolli” – mówi. – Wymyśla, jak będzie przeszkadzać i wchodzi „anonimowo” na e-lekcje i rozbija je poprzez swoje zachowanie i wulgaryzmy, a później robi sobie filmiki na You Tube, nabijając sobie popularność przez liczbę subskrypcji i odtworzeń. Czyli defacto prócz trollowania nauczycieli zarabiają na tym, ponieważ You Tube płaci, gdy użytkownik ma minimum 1000 subskrypcji i 4000 odtworzeń. Często myślą, że są anonimowi, ale zapominają, że mają połączone konta w socialmediach i nie jest to jakiś duży problem dla policji, żeby taką osobę namierzyć, a nauczyciel jest funkcjonariuszem publicznym. I tutaj apel do rodziców, skoro dzieci zarabiają na You Tube to powinni rozliczyć się z fiskusem, a jeśli są nieletni, to rodzice powinni to zrobić za nich. Proszę więc zatem sprawdzić, co Wasze dzieci robią w sieci.   

Na zakończenie

Żeby nie było tak pesymistycznie, to trzeba przyznać, że zdalne nauczanie to też szansa na samodzielny rozwój uczniów.

– Sami zgłaszają się do mnie z różnymi kreatywnymi rozwiązaniami na zadania edukacyjne z historii, muzyki czy informatyki – mówi Waldemar Szydło. – Ostatnio uczeń napisał mi, czy musi nagrywać piosenkę na flecie i że woli zarapować, po czym wysłał mi beat swojego autorstwa, do którego pisze tekst. Niektórzy nagrywają wiadomości głosowe, inni piszą na WhatsAppie, jeszcze inni piszą maile, niektórzy tradycyjne piszą w swoich „OK zeszytach”.

Minęły ponad dwa miesiące i jak widać zdalne nauczanie ma swoje plusy i minusy.

– Mi osobiście przypadło do gustu, ale przyznaję się szczerze, że brakuje mi już zgiełku szkoły i przede wszystkim moich uczniów – podsumowuje nauczyciel. – Wygląda na to, że po prostu się stęskniłem i chyba tak ma zdecydowana większość belfrów.

Wstecz Burmistrz Miasta Kluczborka
Dalej Zakład Opieki Zdrowotnej w Oleśnie poszukuje kierownika kuchni