Szyją maseczki dla mieszkańców gminy Kluczbork


Gmina chce zaopatrzyć w maseczki wielokrotnego użytku wszystkich mieszkańców. Wielkie szycie już się rozpoczęło.

– Chcemy przygotować w pierwszym rzucie 35 tysięcy maseczek, które będą bezpłatnie dostarczane mieszkańcom gminy – mówi wiceburmistrz Dariusz Morawiec. – Część materiału już zakupiliśmy, dziś (w czwartek 16 kwietnia – przyp. red.) odbierzemy kolejną partię, która pozwoli nam taką ilość zrealizować.

W wielkim szyciu biorą udział pracownicy Zakładu Aktywności Zawodowej, Środowiskowego Domu Samopomocy, Kina Bajka, Publicznego Przedszkola w Bogacicy, wolontariusze skupieni w ramach facebookowej grupy Pomogę bo mogę, sołtys Krzywizny Ewa Felusiak z wolontariuszami, firma pani Grażyny Gorejowskiej oraz Splot. Natomiast gotowe maseczki pakować będą pracownicy Kluczborskiego Domu Kultury oraz Miejskiej i Gminnej Biblioteki Publicznej.

Maseczki rozprowadzać będą wśród mieszkańców pracownicy Urzędu Miejskiego, harcerze ZHR-u oraz sołtysi.

– Ponieważ nie wiemy, ile dokładnie osób mieszka w poszczególnych budynkach wielorodzinnych – dane meldunkowe i z deklaracji śmieciowych często nie oddają rzeczywistości – na pierwszy rzut dostarczymy do każdej skrzynki pocztowej po dwie maseczki – informuje wiceburmistrz. – Jeśli ktoś będzie potrzebował więcej, może się zgłosić do Urzędu Miejskiego, do Wydziału Spraw Obywatelskich. Chcielibyśmy do końca przyszłego tygodnia dostarczyć maseczki wszystkim mieszkańcom. Wolontariusze będą pracować także w sobotę. Zaczniemy od największych skupisk w mieście, czyli Osiedla Północ i osiedla kolejowego. Na wioskach rozdawać je będą sołtysi.

Koszt tej akcji to 25 tys. zł. Finansowana jest ona z gminnego budżetu z rezerwy celowej.

– Ze środków z tego samego źródła zakupiliśmy maseczki dla służb oraz środki dezynfekcyjne – wymienia Dariusz Morawiec. – Zamawiamy także ozonator. Natomiast osoby i firmy, które nas wspierają w szyciu maseczek, kupują nici, igły na swój koszt, a także ponoszą koszty energii elektrycznej. To dla nas duża pomoc.

 Główny ciężar szycia spoczywa na ŚDS-ie.

– Działalność naszych placówek została zawieszona w związku z epidemią koronawirusa – opowiada Małgorzata Kwiring-Pondel, dyrektor ŚDS-u, której podlega także ZAZ. – Trochę przebywaliśmy na urlopach, ale ileż można odpoczywać? Doszliśmy do wniosku, że ten czas możemy spożytkować w ten właśnie sposób. Najpierw szyliśmy dla naszych pracowników, ale kiedy pan burmistrz Jarosław Kielar dowiedział się o tej akcji, zaproponował, żebyśmy poszli w większe ilości, aby wyposażyć w maseczki wszystkich mieszkańców gminy Kluczbork.

I tak siedziba ZAZ-u przy ul. Pułaskiego zamieniła się w wielki zakład krawiecki.

– Teraz bardzo przydają nam się te wielkie hale, które mamy do dyspozycji – mówi Małgorzata Kwirig-Pondel. – Możemy tak zorganizować pracę, by zachować odpowiednie odstępy między pracownikami. Szyją nasi instruktorzy, terapeuci, a nawet kierowca. Dołączyli również pracownicy kina. W sumie pracuje ponad dwadzieścia osób. Nie ukrywam, że jeszcze ze trzy – cztery mogłyby do nas dołączyć. Gdyby ktoś chciał, zapraszamy. Pracujemy z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa.

Jedni odmierzają materiał, inni wykrawają, jeszcze inni szyją.

– Maszyn mamy jedenaście – wyjaśnia pani dyrektor. – Część jest naszych, część pracownicy przynieśli z domów. Ogłosiliśmy też na facebooku, że potrzebujemy i trzy zostały nam użyczone. Mamy na przykład Singerkę z 1923 roku.

Ekipa krawiecka z ZAZ-u się rozkręca – dziennie zamierza dostarczać tysiąc maseczek.

– Tylko dwie osoby w naszym zespole miały doświadczenie z profesjonalnym szyciem, reszta to amatorzy – mówi Małgorzata Kwiring-Pondel. – Idzie nam coraz lepiej. Jestem dumna z moich pracowników, że się odważyli spróbować czegoś nowego, że chętnie dołączyli do tego przedsięwzięcia. Przychodzą nawet mamy, które mają malutkie dzieci, by wesprzeć naszą akcję.

Wstecz Pejzaże, które dają nadzieję
Dalej Burmistrz Miasta Kluczborka