Kluczborczanin trafił do kadry


Szesnastoletni Paweł Stempin ma zaszczyt grać w reprezentacji Polski w piłce ręcznej juniorów młodszych. Zawodnik pierwsze szlify zdobywał w kluczborskiej „Baszcie”.

Paweł Stempin (rocznik 2003) przez siedem lat uprawiał pływanie w Uczniowskim Klubie Sportowym Junior Kluczbork – i to z sukcesami. Tak pewnie byłoby nadal, gdyby nie przypadek. Kiedy byłem jeszcze uczniem Publicznej Szkoły Podstawowej nr 5, odbywały się u nas zawody w dwa ognie – opowiada Paweł. – Miałem okazję obserwować grę zawodników z „Jedynki”, których trenował pan Ireneusz Krakowiak. Zaimponowali mi tym, jak potrafili rzucać piłką. Wtedy dowiedziałem się, że właśnie pod kierunkiem tego nauczyciela trenują w sekcji piłki ręcznej „Baszta”. Z ciekawości postanowiłem pójść na trening. Zobaczyłem, połknąłem bakcyla i zostałem.
W „Baszcie” trenował trzy lata. Później – na następne trzy lata – trafił do Autonomicznej Sekcji Piłki Ręcznej w Zawadzkiem, której trenerami byli Łukasz i Michał Morzyk.

Treningi odbywały się trzy, a czasem i cztery razy w tygodniu – relacjonuje. – Do Zawadzkiego z Kluczborka nie ma bezpośredniego połączenia komunikacją publiczną. To, że mogłem trenować, zawdzięczam rodzicom, którzy mnie wozili kilka razy w tygodniu, co było wielkim poświęceniem. Ale właśnie tam zdobyłem mnóstwo umiejętności, wskoczyłem na wyższy poziom i przekonałem się, że z piłką ręczną chcę związać moją przyszłość.
Dlaczego?

Trudno to wytłumaczyć, ale właśnie ta dyscyplina najbardziej mi odpowiada – mówi Paweł. – Piłki nożnej, która jest najbardziej w Polsce popularna, jakoś nigdy nie czułem. Ale grałem na przykład w siatkówkę, w koszykówkę – nawet miałem propozycje, by trenować w klubach. Tak jak już mówiłem, pływałem przez wiele lat, ale to właśnie w szczypiorniaku jest to „coś”. To bardzo kontaktowa gra, która daje mnóstwo emocji i adrenaliny. Dla mnie najpiękniejsza na świecie.
Od września ubiegłego roku kluczborczanin jest uczniem Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Kielcach, które uchodzą obecnie za stolicę polskiej piłki ręcznej – tam właśnie działa klub Vive Kielce, szesnastokrotny mistrz kraju oraz zwycięzca Ligi Mistrzów w sezonie 2015/2016. Zaś prezydentem miasta jest Bogdan Wenta, który m.in. przez wiele lat był selekcjonerem reprezentacji Polski.

Paweł Stempin (nr 4) regularnie otrzymuje powołania do reprezentacji Polski.

Już kiedy grałem w Zawadzkiem, od kilku trenerów otrzymywałem propozycje, by kontynuować naukę właśnie w Kielcach – relacjonuje Paweł Stempin. – Wcześniej rodzice się nie zgodzili na mój wyjazd do Kielc. Ale po roku już tak i w czerwcu pojechałem na testy, które przeszedłem pomyślnie. Bardzo się z tego cieszę, bo to otworzyło mi wiele sportowych drzwi.
Po pierwsze kluczborczanin ma okazję trenować pod okiem najlepszych szkoleniowców w Polsce i w miejscu, które faktycznie stwarza młodym szczypiornistom doskonałe warunki do pracy. Po drugie dysponującego bardzo dobrymi warunkami fizycznymi zawodnika – dwa metry wzrostu – dostrzegł sztab szkoleniowy kadry narodowej juniorów młodszych i Paweł regularnie otrzymuje do niej powołanie. Tu za szkolenie młodych piłkarzy ręcznych odpowiadają między innymi Patryk Rombel, Artur Markowski i Zygmunt Kamys.

Wprawdzie pierwsze powołanie otrzymałem dwa lata temu, ale odkąd jestem w Kielcach, regularnie mam zaszczyt zakładać koszulkę z orłem na piersiach – mówi. – To niesamowite wzruszenie, piękne emocje, a kiedy grają hymn, trudno powstrzymać łzy. Tego nie da się opowiedzieć.
Kluczborczanin, który gra na bardzo odpowiedzialnej pozycji obrotowego (odpowiednik napastnika w piłce nożnej), ma już na koncie bramki dla kadry.

Oczywiście pamięta się te pierwsze, a ja trafiłem ją w meczu z Słowacją podczas Turnieju Międzypaństwowego w Pruszkowie/Ruścu – relacjonuje Paweł. W całym turnieju zajęliśmy drugie miejsce, ustępując Białorusi, a pokonując Rosję i wspomnianą już Słowację. Na kolejnym zgrupowaniu podczas Turnieju Nadziei Olimpijskich trafiłem kolejne dwie w meczu z Czechami.
Podczas świątecznej przerwy zawodnik też nie próżnował. Wprawdzie miał zostać w Kluczborku aż do 7 stycznia, ale dostał kolejne powołanie do kadry i tuż po Nowym Roku wziął udział w międzynarodowym turnieju, by następnie wyjechać na kolejny na Węgry.

Aby na poważnie uprawiać jakąś dyscyplinę sportu, trzeba się całkowicie jej poświęcić, tu nie ma miejsca na życie prywatne czy inne pasje – tłumaczy Paweł Stempin. – To ciężka praca każdego dnia. Od chwili pobudki wczesnym rankiem, po późny wieczór. W ciągu dnia oprócz lekcji dwa wyczerpujące treningi. A wyniki w nauce nie są wcale mniej ważne od wyników sportowych. Wręcz odwrotnie. Trener nas ostrzegł, że jeśli ktoś będzie miał słabe oceny, to przerwa z treningami, bo gra jest nagrodą. Piłka ręczna jest sportem bardzo kontuzyjnym, wystarczy chociażby powołać się na przykład Karola Bieleckiego, który podczas jednego z meczów stracił oko. Trzeba mieć coś w zanadrzu, kiedy gra w piłkę okaże się niemożliwa.
Oprócz tego obciążeniem jest też rywalizacja między zawodnikami – i w drużynie szkolnej, i w kadrze.

W kadrze jestem jednym z trzech obrotowych, a podczas meczu na boisko wychodzi jeden – mówi kluczborczanin. – Ciężko pracuję, aby podnosić swoje umiejętności. Choć nikt tego ode mnie nie wymagał, przestałem jeść słodycze, bo one w jakiś sposób obciążają organizm. Jestem skoncentrowany tylko na piłce ręcznej. Ale nie zawsze w meczach wychodzę w pierwszym składzie. Jednak nie buntuję się, bo ufam trenerowi. Na początku było trudno, zwłaszcza w drużynie szkolnej. Ale musieliśmy się dotrzeć. Jesteśmy ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę, w internacie, w szkole i na boisku. To prawie jak rodzina.
A jakie są sportowe marzenia Pawła Stempina?

Gra w pierwszej reprezentacji kraju, mistrzostwa Europy, igrzyska olimpijskie – zdradza zawodnik. – Jak będzie, zobaczymy. Robię wszystko, co w mojej mocy, by marzenia się spełniły.
MZ

Wstecz Węża mam dzięki babci Zosi
Dalej Dzień bez opakowań foliowych. Sprawdź, dlaczego warto zrezygnować z „jednorazówek”