Krzepicki unikat


Trudno cmentarze określić mianem atrakcji turystycznych. Mimo tego są miejscami często przez turystów odwiedzanymi. A skoro tak, to proponujemy odwiedzenie cmentarza szczególnego – żydowskiej nekropolii w Krzepicach w powiecie kłobuckim będącej osobliwością na skalę krajową, a nawet europejską.

Dla każdego człowieka cmentarz jest miejscem wyjątkowym, miejscem ostatecznym na ziemi. Dlatego ludzie niezależnie od kultury, do której należą i od religii, którą wyznają, mają do tych obiektów szczególny stosunek. Nikt wobec cmentarza nie pozostaje obojętny.
Dla Żydów – wyznawców judaizmu – cmentarz obok synagogi jest miejscem najważniejszym. Gdziekolwiek osiedlali się, tam od razu powstawał ich cmentarz. Zakładano go w pewnej odległości od miasta lub dzielnicy żydowskiej, a następnie koniecznie otaczano murem lub płotem. Było to miejsce szczególnie czczone, a według tradycji święte. Na jego terenie nie można było nosić tałesu ani czytać Tory, aby nie zawstydzać zmarłych.
W języku hebrajskim nazywano je Bet Olam (dom wieczności), Bet ha – Chaim (dom życia), Bet ha – Kwarot (dom grobów). Wśród ludności polskiej używano nazw: kierkut, kirkut, kerhoł, kierkow, kierhof.
Zapewnienie zmarłym godziwego pogrzebu było jednym z najważniejszych obowiązków Żydów. Jeśli ktoś nie mógł zapewnić zmarłemu należytego pogrzebu, pomagało mu w tym Święte Bractwo Ostatniej Posługi (bractwo Chewra Kaddisz), które pokrywało wszystkie koszty związane z pochówkiem. Środki na to pochodziły ze składek członków oraz ofiar niezrzeszonych. Członkostwo w bractwie uważane było za największy zaszczyt dla Żyda. Jego członkowie byli przy umierającym do końca. Po czym zamykali zmarłemu oczy. Oni też dokonywali obmycia i oczyszczenia zwłok oraz organizowali ceremonię pogrzebową w domu zmarłego. Pierwotnie grzebano ciała owinięte jedynie w całun. Dopiero później zaczęto używać dodatkowo drewnianych trumien zrobionych bez użycia gwoździ. Trumny posiadały nawiercone otwory, które w ten sposób zapewniały bezpośredni kontakt prochów zmarłego z ziemią. Ciałom złożonym w grobach okazywano szczególny szacunek. Miały one w nich spoczywać aż do dnia Sądu Ostatecznego. Dlatego religia żydowska zabraniała ekshumacji ciał i ich przenoszenia. Zezwalano na nie tylko wtedy, kiedy cmentarz likwidowano lub został on sprofanowany, lub, gdy chciano przenieść zwłoki z cmentarza nieżydowskiego na żydowski albo, kiedy ciało miało być przewiezione do Ziemi Świętej. Jednak za każdym razem przenoszono je z ziemią, która ciało otaczała.
W Krzepicach Żydzi pojawili się na początku XVII wieku. Przez długi czas była to niewielka grupa zajmująca się głównie handlem. Z czasem ich liczba wzrastała. Dlatego w 1730 roku zbudowano w mieście synagogę. W 1765 r. społeczność ta liczyła już 116 osób. Utworzono wówczas poza murami miasta, po drugiej stronie rzeki Liswarty, dzielnicę żydowską nazwaną Nowym Miastem Krzepice, a z czasem Nowokrzepicami. Mieszkający w niej Żydzi podlegali kahałowi w Działoszynie.
W 1808 r. w Krzepicach mieszkało już pond 300 Żydów, co stanowiło 1/5 mieszkańców miasta. W latach 1814 – 1815 zbudowano drugą synagogę, którą umiejscowiono właśnie w Nowokrzepicach nad Liswartą. Obok synagogi powstał dom rabina, szkoła żydowska i mykwa (łaźnia rytualna).
W 1821 r. powstała w Krzepicach samodzielna gmina żydowska, odłączając się od gminy działoszyńskiej, której do tej pory Żydzi podlegali. Powstanie gminy przyczyniło się do dalszego wzrostu tej społeczności. W 1875 r. w Krzepicach mieszkało już 1057 Żydów (co stanowiło prawie 50 procent mieszkańców miasta), w 1908 r. – 1700, a w 1921 r. – 1772 Żydów. Społeczność ta była dobrze zorganizowana. Posiadała w mieście dwie synagogi i cztery modlitewnie.
Wybuch drugiej wojny światowej i zajęcie Krzepic przez Niemców były początkiem końca bytności Żydów w tym mieście. Wiosną 1940 r. Niemcy utworzyli w Krzepicach getto, w którym zamknęli 1,8 tysiąca Żydów z miasta i okolic. Poddawani oni byli selekcjom. Najzdrowszych i wykwalifikowanych wywożono do getta w Częstochowie, gdzie wykorzystywano ich do pracy w zakładach przemysłowych, a pozostali przebywali w getcie w nieludzkich warunkach.
Latem 1942 r. getto zostało zlikwidowane, a zamkniętych w nim Żydów wywieziono do hitlerowskiego obozu zagłady w Auschwitz – Birkenau. Po wojnie powróciło do Krzepic niewielu Żydów. Większość z nich opuściła Polskę w 1968 r. Ostatnim Żydem krzepickim był Józef Judkowski, który zmarł w 1993 r.
Dziś jedynymi śladami po tej społeczności są ruiny synagogi w Nowokrzepicach oraz cmentarz przy ul. Nadrzecznej.
Krzepicką nekropolię założono na początku XVIII w. Usytuowano ją około 700 metrów na zachód od nowokrzepickiego rynku nad rzeką Liswartą. Bliskość wody była bardzo ważna, ponieważ po ceremonii pogrzebowej wszyscy biorący w niej udział dokonywali obrządku obmycia rąk. Cmentarz ogrodzony był od strony północnej, wschodniej i południowej murem z kamienia wapiennego, a od strony zachodniej drewnianym płotem. Na cmentarz wchodziło się od strony północnej przez okazałą bramę w kształcie szopy. Szopę tę wykorzystywało bractwo Chewra Kaddisz przy przygotowywaniu ciała zmarłego do złożenia w grobie. Dziś z ogrodzenia pozostały już tylko szczątki. Również Liswarta znajduje się znacznie dalej, ponieważ przesunięto jej koryto. Cmentarz ma ponad jeden hektar powierzchni. Pomimo wielkich zniszczeń dokonanych w czasie II wojny światowej i po jej zakończeniu, zachowało się na nim około 700 macew. Macewa to podstawowy typ nagrobka na żydowskim cmentarzu. Początkowo były to najczęściej kamienne prostokątne płyty lub tablice ustawione pionowo. Z czasem jej górną część zaczęto zdobić trójkątnym lub półkolistym zwieńczeniem, a boki ozdobnymi reliefami. Na macewie znajdował się hebrajski tekst mówiący o zmarłym. Wśród macew zachowanych na krzepickim kirkucie znajdują się 402 macewy odlane z żeliwa. To właśnie one nadają tej nekropolii wyjątkowy charakter i powodują, że jest ona unikatowa w skali europejskiej. Podobne żeliwne macewy są wielką rzadkością na innych cmentarzach żydowskich. W Polsce spotkać je można jeszcze jedynie na kirkutach w Warszawie, Radomsku i Międzyrzeczu. Zdecydowana większość żeliwnych macew pochodzi z drugiej połowy XIX w. i odlana została w istniejącej wtedy w Kuźnicy Starej (niedaleko Przystajni w powiecie kłobuckim) hucie, która należała do żydowskiego przedsiębiorcy. Macewy zarówno te żeliwne, jak i kamienne, których na cmentarzu zachowało się ponad 300, są bardzo bogato zdobione. Oprócz napisów znajduje się na macewach wiele symboli mówiących o tych, którzy pod nimi spoczywają. Wśród symboli są między innymi: „błogosławiące dłonie” – oznaczające groby kapłanów, „dzban i misa” – symbolizujące lewitów, „księgi”- oznaczające groby uczonych mężczyzn, „świeczniki”, które oznaczają groby kobiet, ponieważ to ich obowiązkiem było zapalanie świateł w czasie szabatu.
Przez wiele lat powojennych cmentarz był zaniedbany i zapuszczony, a macewy poprzewracane. Lepsze czasy dla tego wyjątkowego miejsca nadeszły w 1997 r. Wtedy uporządkowała go młodzież żydowska skupiona w Polskiej Unii Studentów Żydowskich. Wycięła ona krzaki, usunęła połamane gałęzie, oczyściła z ziemi i ustawiła część macew. Przeprowadziła również częściową inwentaryzację cmentarza. Dalszej renowacji obiektu dokonano w 2000 r. W tym wypadku była ona dziełem uczniów szkół średnich z Krzepic i Warszawy oraz podopiecznych Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego w Borzęciczkach. Między innymi podnieśli oni żeliwne płyty, oczyścili je, a następnie zabezpieczyli antykorozyjną farbą. Dzięki temu krzepicki kirkut sprawia niezapomniane wrażenie.
Do Krzepic, a właściwie do ich części zwanej Nowokrzepicami, dojechać można od strony Praszki lub Olesna. Od Praszki jedziemy przez Rudniki, Jaworzno drogami krajowymi nr 42, a następnie 43. Na początku obwodnicy Krzepic zjeżdżamy na tak zwaną starą drogę prowadzącą do tej miejscowości, którą dojeżdżamy do ruin synagogi. Tutaj skręcamy w prawo w ulicę Wenecką, a następnie wjeżdżamy na ulicę Nadrzeczną, która doprowadzi nas do cmentarza. Natomiast od strony Olesna jedziemy drogą przez Radłów i Starokrzepice, a po minięciu torów kolejowych ulicą Marii Skłodowskiej – Curie dojeżdżamy do ulicy Wieluńskiej. Tu skręcamy w prawo w stronę synagogi. Dalej jak w pierwszym wypadku.
Idąc na cmentarz zabierzmy ze sobą niewielki kamień, który obyczajem żydowskim zostawimy na którymś z grobów jako znak naszej pamięci o tych, którzy odeszli.
Przy pisaniu tekstu korzystałam z opracowania Agnieszki Pułki-Ladry „Cmentarz żydowski w Krzepicach”, w: Biuletyn 26 (7) 2000, Instytut Filozoficzno-Historyczny Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Częstochowie. Elżbieta Wodecka

Wstecz Na tropie dawnych historii
Dalej Trzeba słuchać ludzi