Czerwone róże, róże są … – zakochana w kwiatach


Kwiaty sprawiają, że znika jej stres, że spojrzenie na życie jest dużo pozytywniejsze. To czas spędzany właśnie z kwiatami pozwala Agnieszce Irze ładować akumulatory przed czekającym gorącym okresem. Myślę, że to zaczęło się od babci Ludmiły, ona zawsze kochała kwiaty – Agnieszka Ira wraca wspomnieniami do czasów dzieciństwa, a jej twarz rozjaśnia się pełnym witalności uśmiechem. – Także prababcia Rozalia, o której mama bardzo dużo opowiadała, była zakochana w kwiatach. Prababcia kojarzyła się z różą, z różanymi ogrodami.
Agnieszka już jako dziecko lubiła podglądać, jak mama – szczególnie, kiedy nadchodził okres Wszystkich Świętych, czy Bożego Narodzenia – układała kwiaty. W domu wtedy było dużo stroików.

Nie odczuwałam potrzeby układania kwiatów, czy pójścia do ogrodu – Agnieszka wraca wspomnieniami do czasów dzieciństwa i przyznaje, że czerpie z tego okresu pełnymi garściami. – Ja tylko uwielbiałam patrzeć na kwiaty.
Miłość do kwiatów pojawiła się, kiedy miała już swoją rodzinę i kiedy zapragnęła, żeby w jej domu były kwiaty. Może nie te zielone, ale bukiety. Tak, jak w czasach dzieciństwa, w domu babci Ludmiły.

Jak wygląda mój dom? Jest w nim raczej skromnie – Agnieszka uśmiecha się, bo wie, o co pytam. – Nie, aż tak dużo kwiatów w nim nie ma. Mnie już jeden kwiat daje dużo radości.
A propos uśmiechu, pozytywny wyraz twarzy i ciepły głos Agnieszki znają setki dzieci. Od 14 lat jest nauczycielką w Publicznym Przedszkolu w Byczynie. Uczy maluchów podstawowych umiejętności i piosenek, czyta im bajki, organizuje zajęcia plastyczne, opowiada o świecie. A przy tym obserwuje odrębny rytm rozwoju każdego dziecka.

Od kiedy zaczęłam pracować w przedszkolu, rośliny postrzegam z zupełnie innej perspektywy – stwierdza Agnieszka. – Odnoszę je do dzieci. Każde rośnie w innym, swoim rytmie. Każde inaczej się rozwija, ma inne potrzeby. Dzieci uczą mnie tego, żeby się nie bać, że ktoś coś o nas źle pomyśli, żeby nie być: odtąd – dotąd, że wyjście poza ramy nie jest niczym złym, że nie ma potrzeby ograniczania samego siebie. I tak samo jest z roślinami. Każda rośnie sobie jak chce, swoim tempem. Jedna ma więcej liści, druga mniej i obie są piękne. Często roślinom potrafią wyjść na zewnątrz korzenie, ale się tego nie wstydzą. Nie wstydzą się swojego gatunku. Żyją jedna obok drugiej i się nie kłócą ze sobą. Tworzą takie ogólne piękno dla człowieka.
Miłość do kwiatów spowodowała, że Agnieszka postanowiła wykorzystać je profesjonalnie. Na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu zdobyła uprawnienia hortiterapeuty. Hortiterapia to rodzaj terapii psychicznej polegającej na przebywaniu w ogrodzie i pracach fizycznych związanych z jego utrzymaniem. Wykorzystywana jest w rekonwalescencji po udarach, paraliżach, wypadkach. Stosowana jest również u osób z niepełnosprawnością i zaburzeniami psychicznymi. Sprawdza się w pracy z osobami wykluczonymi społecznie, np. więźniami i jako metoda uzupełniająca w leczeniu uzależnień.
Marzeniem Agnieszki jest pomaganie ludziom właśnie poprzez hortiterapię. W przyszłości zamierza organizować warsztaty w tym zakresie.

Chciałabym, żeby ludzie zdali sobie sprawę, że natura jest nam bliska, że kwiat potrafi uspokoić człowieka, że można sobie zająć nim twórczo czas, wykonać z niego kompozycję, która niezależnie od jej piękna jest moja – wymienia główne zalety terapii ogrodem. – Że dzięki obcowaniu z kwiatami można zapomnieć o trapiących nas problemach. Hortiterapia wpływa na wszystkich – na dzieci, młodzież, dorosłych i starszych ludzi. Jest tylu starszych, którzy siedzą w domach, nie mają co z czasem zrobić, a mogliby pospacerować po parkowych alejach. Bo hortiterapia to także spacer wśród roślin.
Swoją miłość do kwiatów i zasady hortiterapii wykorzystuje w pracy z dziećmi w przedszkolu do realizacji podstawy programowej szczególnie w zakresie obcowania z przyrodą.
Drugą dziedziną opartą na kwiatowej pasji Agnieszki jest florystyka, czyli projektowanie i wykonywanie dekoracyjnych kompozycji roślinnych. Swoje dekoracje tworzy dla par młodych, dla rodziny i znajomych, dla zmarłych. Dekoruje kościoły na śluby. Wykorzystuje do tego celu najróżniejsze rośliny.

Zdarza się, że budżet państwa młodych przeznaczony na dekorację kościoła jest niewielki opowiada Agnieszka. – Młodzi obawiają się, że dekoracja będzie uboga. Mówię im wtedy, że damy radę, że będzie ładnie. I dekoruję świątynię tym, co rośnie dookoła, obok nas. Często nawet chwastami. I jest pięknie. Cieszę się, kiedy państwo młodzi zaaferowani ślubem, dostrzegają tę dekorację. W listopadzie zeszłego roku robiłam wianek dla panny młodej i bukiet ślubny tylko z samej zieleni, z ruskusu. Nie było tam żadnego kwiatka. Ale ona w tym wianku, z tym bukietem wyglądała pięknie, bo to ona była kwiatem w tej zieleni.
Bywają też nietypowe życzenia młodych.

Wymagania pary młodej często zgodne są z trendami – przyznaje rozmówczyni. – Ale raz miałam ciekawą kompozycję, dla mnie dziwną. Młodzi zażyczyli sobie do kwiatów gruszki i jabłka.
Ulubionym kwiatem, z którego Agnieszka lubi tworzyć swoje kompozycje i dekoracje, jest róża.

Róże, pomimo tego że mają kolce, są piękne – wyjaśnia. – Bardzo kobiece, czyste, dodają mnóstwo energii. Kojarzą mi się z babcią Ludmiłą i prababcią Rozalią, która – jak wspominała moja mama – często modliła się na różańcu. A przecież jego nazwa pochodzi właśnie od róż. Uwielbiam przyglądać się tym kwiatom. Są moim odniesieniem do religii.
Roślinność, a w szczególności kwiaty, to przyjaciele Agnieszki. Wszędzie je zauważa, dba o nie. Twierdzi, że są darem dla ziemi, dla człowieka i, że są wieczne. Jeśli umierają to z ich nasion, cebul, kłączy wyrastają następne.

W domu u mojej mamy jest kwiat jeszcze po babci – mówi Agnieszka. – Babci już nie ma, a kwiat trwa, żywy. Dla mnie kwiaty są jak poezja. Moja babcia mówiła, że trzeba z nimi rozmawiać. Ja raczej do nich nie mówię, ale kiedy pracuję z nimi, to bardzo się o nie troszczę. One są dla mnie delikatne i ja jestem dla nich delikatna. Jak przycinam kwiaty cięte, to bardzo delikatnie, żeby ich nie miażdżyć. Jak biorę do ręki kwiaty doniczkowe, by usunąć suche listki, czynię to bardzo ostrożnie. Jak tylko zaczynam pracę z kwiatami, to włączam sobie poezję śpiewaną. Jestem wtedy szczęśliwym człowiekiem.
Agnieszka uważa, że kwiaty są symbolami ludzkiego charakteru. Róża określa człowieka ciepłego, czułego, ale też energicznego i otwartego. Bo róża często jest otwarta. A, gdy jest jeszcze zamknięta, zawsze próbuje się otwierać. Tulipany pasują do ludzi kreatywnych, żywotnych. Ścięte, w dalszym ciągu rosną.
Oprócz funkcji dekoracyjnej, kwiaty są dla niej również składnikiem do sporządzania domowym sposobem kosmetyków.

U mnie, jak róża w wazonie więdnie, to jej płatki suszę, później rozdrabniam i wykorzystuję do robienia mydełek – relacjonuje. – Do ich robienia wykorzystuję również inne rośliny, na przykład bławatka. Takie mydełka robiliśmy z dziećmi w przedszkolu w Dobiercicach. Maluchy obdarowały nimi swoich dziadków. Dzieci były zachwycone. Dziadkowie też.
Płatki kwiatów wykorzystuje również do sporządzania naparów, którymi potem myje twarz.

Odkąd skończyłam hortiterapię, nie używam żadnego kremu – zwierza się. – Zamiast niego stosuję olejek różany. Wiem, że nie ma w nim żadnej chemii i, że taki olejek jest dobry do każdej cery.
Studia hortiterapeutyczne pokazały Agnieszce jeszcze jedno zastosowanie roślin, w tym i kwiatów. Tym razem w kuchni.

Dowiedziałam się, że mnóstwo roślin jest jadalnych – uśmiecha się. – Bardzo lubię wykorzystywać je w potrawach. Bratka, pelargonię, nagietka można zjeść całe. Smaczne są lilie szczególnie z pyłkiem. Mają dość mięsiste liście. Można zrobić z nich sałatkę. Jadalne są także bławatki i tulipany. Piekąc ciasto, wykorzystuję do jego dekoracji bratki, nagietki, pelargonie. Oczywiście mam w kuchni zioła. Sprawiają mi radość, lubię na nie patrzeć. Kiedy przygotowuję wodę do picia, dodaję do niej miętę. Ostatnio mój syn wpadł na pomysł, aby dodać do wody bazylię i spróbować, jak będzie smakowała woda bazyliowa.
W kwiatowej pasji Agnieszkę od początku mocno wspierają rodzice i rodzeństwo. Oni byli odbiorcami jej pierwszych kompozycji. Obecnie są pierwszymi oceniającymi efekty jej pracy. Zdarza się, że są też wykonawcami jej pomysłów.
Stara się mieć zawsze świeże kwiaty w wazonie. Ale swoje kompozycje wykonuje również z kwiatów sztucznych, szczególnie w okresie bożonarodzeniowym.

Kwiaty są eleganckie i delikatne – mówi Agnieszka. – Zawsze wprawiają mnie w podziw. Lubię je darować innym. Lubię też je otrzymywać. Zawsze można mnie nimi udobruchać.
Elżbieta Wodecka

Wstecz Zawód i pasja
Dalej Na tropie dawnych historii