Rodzin zastępczych jest za mało


Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie cały czas prowadzi nabór kandydatów na rodziców zastępczych. Na terenie powiatu kluczborskiego mamy 84 rodziny zastępcze, w tym 1 zawodową,
25 niezawodowych oraz 58 spokrewnionych – mówi Sylwia Staliś-Soboń, pracownik socjalny
z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Kluczborku.
Rodziny te zapewniają pieczę dla 117 dzieci. Poza pieczą rodzinną w powiecie kluczborskim funkcjonują trzy placówki opiekuńczo-wychowawcze, w których opiekę znajduje 54 dzieci, również z innych powiatów z całej Polski.

Mimo że placówki te działają bardzo dobrze, chcielibyśmy, aby jak największa liczba dzieci trafiła do rodzin zastępczych – wyjaśnia Sylwia Staliś-Soboń. – Tym bardziej, że zgodnie z prawem dzieci do dziesiątego roku życia nie mogą być umieszczane w placówkach opiekuńczo-wychowawczych.
Rodzin zastępczych wciąż jest za mało.

Niestety ciągle mamy deficytową sytuację, jeśli chodzi o rodziny zastępcze, jest ich wciąż za mało w stosunku do potrzeb – informuje pracownica PCPR. – Komfortową byłaby sytuacja, gdybyśmy mieli przygotowanych, przeszkolonych kandydatów, którzy byliby w gotowości na przyjęcie dzieci.
Co prawda zgłaszają się nowi kandydaci na rodziców zastępczych – w ciągu roku jest to około dziesięć osób, ale są one przeważnie spokrewnione z dzieckiem – konkretne rodziny dla konkretnych dzieci. Brakuje nam rodzin niespokrewnionych. Nie mamy statystyk dotyczących ilości dzieci, które powinny być objęte pieczą zastępczą, ponieważ nikt takich nie prowadzi, o umieszczeniu dziecka dowiadujemy się otrzymując postanowienie sądu. Duży problem pojawia się wówczas, kiedy do umieszczenia w rodzinie zastępczej mamy rodzeństwo. Na szczęście praktycznie wszystkie dzieci z naszego powiatu są umieszczone na naszym terenie. Zawdzięczamy to życzliwości i wyrozumiałości naszych rodzin zastępczych, które gdy dzwonimy, nie odmawiają. Tak radzimy sobie z tym problemem, ale przez to nasze rodziny są obłożone maksymalnie.
Rodzicielstwo zastępcze to piękna idea, ludzie często dla niej decydują się zostać rodzicami zastępczymi, ale nie możemy zapominać o tym, że to życie pisze scenariusze i niestety pojawiają się też trudne sytuacje.

Dzieci trafiają do rodzin zastępczych z różnych powodów – mówi Sylwia Staliś-Soboń. – W wyniku interwencji, z powodu niewydolności rodzicielskiej, straty rodziców lub ich choroby. To są zawsze bardzo trudne sytuacje, traumatyczne przeżycia dla dzieci, więc bycie rodzicem zastępczym choćby z tego powodu wymaga szczególnych predyspozycji i łatwe nie jest. Często dzieci są zaniedbane, mają różne deficyty, pojawiają się problemy zdrowotne, ze szkołą, czasami trzeba przeczekać okres adaptacyjny w nowym otoczeniu. U nastolatków pojawia się bunt, podobnie w jak w zwykłych rodzinach, a mimo to trzeba umieć znaleźć w sobie miłość, cierpliwość i zrozumienie, bo tego przede wszystkim potrzebują dzieci.
W założeniu rodzina zastępcza ma funkcjonować tak, jak prawidłowa rodzina, która daje dziecku dach nad głową, miłość, oparcie, bezpieczeństwo, czyli fundament pod dorosłe życie.
Co do zasady, jest to środowisko zastępcze dla dziecka ale – rodzinne.

Chcemy, aby rodzina zastępcza funkcjonowała tak, aby dziecko znalazło w niej poczucie bezpieczeństwa i miłości – tłumaczy pracownik PCPR-u. – Jest to niebywale trudne. Rodzicami zastępczymi są często dziadkowie lub ktoś zupełnie obcy dziecku.
Istotne w pieczy zastępczej jest to, że jest to forma czasowa zabezpieczenia w odróżnieniu np. do adopcji. Oznacza to, że dziecko jest umieszczane w rodzinie zastępczej na określony czas, gdy jego biologiczni rodzice nie mogą zapewnić mu właściwej opieki.

Kierując się dobrem dziecka, podejmuje się sporo działań, aby wróciło ono do swej biologicznej rodziny – mówi Sylwia Staliś-Soboń. – Dlatego z tego powodu w rodzinie zastępczej trudno jest zbudować głęboką relację. Gdy rodzice biologiczni nie rokują poprawy, podejmujemy działania, aby uregulować sytuację dziecka, co wynika z ustawy, i aby mogło mieć szansę na adopcję.
PCPR cały czas prowadzi nabór kandydatów na rodziców zastępczych, ale nie zostaje się nimi z dnia na dzień. To proces trwający kilka miesięcy, procedury wynikają z przepisów ustawowych.

Droga do założenia rodziny zastępczej jest osadzona w czasie, kiedy musimy skompletować niezbędną dokumentację, przeprowadzić szczegółowe rozmowy, skierować na szkolenie nie mniej jednak warto podjąć ten trud w zamian za radość i wdzięczność dzieci – wyjaśnia pracownik PCPR-u. – Wszystko zaczyna się od złożenia wniosku w PCPR-ze. Osoby, które złożą wniosek, najpierw muszą przejść procedurę kwalifikacyjną – ocenia się w niej czy potencjalna rodzina może stworzyć dzieciom dobre warunki socjalne i bytowe.
Kandydaci na rodziców zastępczych muszą także przejść badania psychologiczne i pedagogiczne oraz dostarczyć: życiorys, zaświadczenie potwierdzające źródło utrzymania, zaświadczenie o tym, że nie byli pozbawieni władzy rodzicielskiej, nie mają ograniczonej władzy rodzicielskiej ani też władza rodzicielska nie została im zawieszona; zaświadczenie od lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, stwierdzające brak przeciwwskazań do pełnienia funkcji rodziny zastępczej; aktualną ocenę psychiatryczną; zaświadczenie z Poradni Terapii Uzależnień i Współuzależnień; zaświadczenie potwierdzające zameldowanie na pobyt stały na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz zaświadczenie z Krajowego Rejestru Karnego o niekaralności.
Rodziny zastępcze otrzymują świadczenie na utrzymanie dziecka. Wynosi ono od 694,00 zł
w rodzinach spokrewnionych, natomiast w rodzinach niezawodowych 1052,00 zł.
Mogą one także liczyć na wszechstronną pomoc PCPR-u w razie pojawienia się jakichkolwiek problemów. Od 2016 roku Centrum realizuje projekt „Bliżej siebie 2”, który jest finansowany ze środków unijnych. Projekt skierowany jest do rodzin zastępczych – do dzieci wraz z opiekunami. Zakłada wielokierunkowe wsparcie i szereg działań w tym: pomoc specjalistów, zwłaszcza psychologa i neurologa, rehabilitację, chromoterapię i terapię integracji sensorycznej, korepetycje w miejscu zamieszkania dziecka w zależności od potrzeb, karnety na baseny, do groty solnej, na kurs tańca, hipoterapię. Oprócz tego są wycieczki – jednodniowe do parków rozrywki, ale także trzydniowe – nad morze czy do Warszawy. Dzieci jeżdżą także na zimowiska i kolonie. Rodziny nie ponoszą kosztów związanych z wyjazdem oraz pobytem.

Jeśli ktoś ma w sobie tyle cierpliwości i miłości, aby stworzyć bezpieczny dom dla dziecka, które tej pomocy potrzebuje, to zapraszamy do naszej siedziby przy ulicy Sienkiewicza 20 b – mówi Sylwia Staliś-Soboń. – Rodzicami zastępczymi mogą zostać zarówno małżeństwa jak i osoby samotne.

MZ

Wstecz Można uczyć inaczej
Dalej Z wizytą u świętego Idziego