Zbiorowa mogiła i trzynaście ciał


W czwartek 17 października pracownicy Stowarzyszenia Pomost z Poznania znaleźli w zbiorowej mogile ciała trzynastu cywilnych ofiar drugiej wojny światowej, mieszkańców Duczowa Małego.

18 stycznia 1945 roku Armia Czerwona wkroczyła do Wołczyna (wówczas Konstadt). Większość mieszkańców miasta i okolicznych wsi zdecydowała się na ewakuację w głąb Niemiec. Nie inaczej postąpił pięćdziesięcioczteroletni Johann Liebner z Duczowa Małego (Klein Deutschen). Razem z pięćdziesięcioletnią żoną Rosiną oraz krewnymi, zapakował dobytek do wozu i ruszył na zachód.
Liebnerowie umówili się ze znajomymi, że poczekają na nich w lesie w Starościnie (Sterzendorf, dziś gmina Świerczów, powiat namysłowski). Nie jechali główną drogą na Wrocław, ale bocznymi, polnymi traktami. Mieli zapewne nadzieję, że w ten sposób ominą czerwonoarmistów. Niestety, kilkadziesiąt kilometrów od Duczowa, właśnie w trakcie postoju w Starościnie, Sowieci ich dopadli. Tu skończyła się ich ucieczka. Nigdy nie dotarli do Goerlitz, gdzie mieli się spotkać z córką, która nie pojechała wspólnym transportem, a za namową ojca wybrała się w podróż rowerem – zimą, przy trzaskającym mrozie i zaspach.
Córka wojnę przeżyła, podobnie jak trzej synowie Liebnerów. Przez kilka lat nie wiedzieli, co z ich bliskimi. I pewnie nie dowiedzieliby się nigdy, jak potoczył się ich los, gdyby nie list od kogoś kto widział i chciał się z nimi tą wiedzą podzielić, choć była straszna.
Ciała zabitych ktoś pochował na skraju lasu, gdzie zginęli. Postawił krzyż, a miejscowi się mogiłą opiekowali. Od dziesięciu lat, w każde wakacje, grób odwiedzała też wnuczka Rosiny i Johanna, córka Ericha, wraz ze swą córką. W końcu skontaktowałam się ze Stowarzyszeniem Pomost, które zajmuje się ekshumacjami, z prośbą, aby szczątki te zostały przeniesione na cmentarz, tam, gdzie ich miejsce – mówi wnuczka Liebnerów. – Las jest własnością osoby prywatnej. Wprawdzie właściciel nigdy nie robił problemu, nie mówił o konieczności likwidacji grobu, ale czas płynie, za kilka lat po mogile może nawet nie byłoby śladu.
Ekshumacja odbyła się w czwartek 17 października. Kilku pracowników Stowarzyszenia Pomost – archeologów i historyków – wspomaganych minikoparką, pracowało od wczesnego rana.
Bardzo delikatnie ściągali poszczególne warstwy ziemi, by nie zniszczyć szczątków – w sumie nie było wiadomo ile ich jest i jak zostały rozmieszczone. Badacze posługiwali się też wykrywaczem metali.
Po kilku godzinach pracy odkryli zbiorowy grób, a w nim trzynaście ludzkich szczątków obojga płci w różnym wieku. Ofiary pochowane były w płytkiej mogile – może 80 cm pod powierzchnią ziemi, głowa przy głowie. Po ponad 74 lata od pochówku zachowały się niemal tylko kości, zęby, a przy niektórych – buty.

Pracujemy tu dziś w ramach naszych działań statutowych, na mocy porozumień międzynarodowych – wyjaśnia Adam Białas, pracownik Pomostu, kierownik robót. – To są cywilne ofiary drugiej wojny narodowości niemieckiej, byli mieszkańcy tych ziem. Mamy typowania skąd pochodzili i jakie są ich przybliżone nazwiska. Z przekazów wiemy, że zostali zamordowani przez Sowietów.
Ze wstępnych oględzin wynika, że osoby te zmarły najprawdopodobniej śmiercią gwałtowną.

Na kościach są rany – mówi Adam Białas. – Wszystkie złamania, które tu widzimy, to złamania przyśmiertne, które niekoniecznie były przyczyną zgonu, ale wystąpiły w tym samym mniej więcej czasie.
Niektóre z czaszek – oprócz ran postrzałowych – były połamane – nie w wyniku błędu przy odsłanianiu grobu, ale w wyniku uderzenia tępym narzędziem przypominającym kształtem kolbę od karabinu.

Pracownicy Pomostu ekshumowali szczątki, które następnie spoczną na cmentarzu w Nadolicach Wielkich.

Szczątki te znajdą się na właściwym cmentarzu wojennym, który strona niemiecka wyznaczyła między innymi dla terenów Opolszczyzny – tłumaczy badacz. – Jest to cmentarz w Nadolicach Wielkich, utrzymywany przez Niemiecki Ludowy Związek Opieki nad Grobami Wojennymi. Wszystkie ekshumowane niemieckie ofiary wojny z tego obszaru są tam przenoszone. Każda z dziś wydobytych ofiar będzie miała swój indywidualny grób. Raz do roku w zbiorowym uroczystym pogrzebie są chowane.
Stowarzyszenie Pomost pracujemy w całej zachodniej Polsce.

Naszym zadaniem jest przenoszenie szczątków ofiar wojny na cmentarze wojenne – informuje Adam Białas. – Wprawdzie to miejsce w Starościnie jest bardzo ładne, ale życzeniem strony niemieckiej jest to, aby szczątki trafiły na cmentarz. Pracujemy głównie na grobach niemieckich, ale przede wszystkim dlatego, że innych już w zasadzie nie ma. Mogiły innych narodowości były podejmowane „na świeżo”, po zakończeniu działań wojennych. Głównie zostały groby niemieckie, ponieważ uważało się, że Niemców „za karę” nie należy ekshumować. Ale podejmowaliśmy też mogiły żołnierzy polskich czy radzieckich.
Chociaż od zakończenia drugiej wojny światowej minęły już 74 lata, ale grobów ofiar poza cmentarzami nadal jest sporo.

Wnuczka Libnerów (z lewej) nadal przyjeżdża do Polski wraz ze swą córką na grób bliskich.

Apelujemy o zgłaszanie informacji o takich miejscach do nas, do Pomostu – mówi Adam Białas. – Po uzyskaniu odpowiednich zezwoleń prowadzimy prace, zaś właściciel terenu nie ponosi żadnych kosztów. Wszystko jest opłacane przez stronę niemiecką. Pracujemy przy grobach kilkusetosobowych, ale także przyjeżdżamy po pojedyncze. Najtrudniejsze jest zdobywanie informacji, siedzenie w archiwach, rozpytywanie starszych ludzi, jeżdżenie z nimi po terenie. Cała skomplikowana ścieżka dochodzenia do wiedzy. Czasem są to sprawy wydawałoby się nie do ruszenia i nie do odtworzenia. Ale dzięki żmudnej pracy udaje się.
Stowarzyszenie Pomost znajduje się w Poznaniu przy ul. Kłuszyńskiej 20/26, tel./fax 48 61 861 92 75, tel. kom. 48 603 609 494, mail: pomost@plusnet.pl, strona internetowa www.pomost.net.pl. MZ

Wstecz Cztery powieści w dwa lata
Dalej Sukces całego Las Vegas