Cztery powieści w dwa lata


Agata Polte to młoda pisarka, pochodząca z Wierzbicy Górnej (gm. Wołczyn). W kluczborskiej Filii Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej miała swoje pierwsze spotkanie autorskie

Agata Polte ma 22 lata. Jest absolwentką Zespołu Szkół Licealno-Technicznych w Kluczborku. Obecnie studiuje polonistykę na Uniwersytecie Opolskim, tłumaczy książki z języka angielskiego, recenzuje, a także pisze. Ma na koncie cztery powieści zaliczane do nurtu literatury młodzieżowej. Zadebiutowała książką „To, czego nie widać”, następnie opublikowała „Nowe jutro”, „Na przekór”, a 1 października ukazała się powieść „Śmiertelne oczyszczenie”.
Na zaproszenie Ewy Dolaty-Makuch, kierowniczki kluczborskiej Filii Wojewódzkiej Biblioteki Pedagogicznej w Opolu pisarka spotkała się z czytelnikami. Interesowało ich przede wszystkim jak zaczęła się przygoda pani Agaty z pisaniem. Zaczęło się zwyczajnie – mówiła autorka. – Kiedy dostałam pierwszy komputer, odkrywałam blogi. Pozazdrościłam piszącym je osobom i stwierdziłam, że sama też bym chętnie spróbowała czegoś w tym stylu. Zaczęłam pisać pierwsze opowiadania, a później myśleć o poważniejszych formach i w tym się próbować.
Agata Polte na brak pomysłów i inspiracji nie narzeka. Zawsze dysponuje zapasem historii, które później rozwija w swoich powieściach.

Kiedyś zapisywałam je w komputerze, a teraz w notatniku w telefonie – wyjaśniała. – Jeśli mam pomysł, jestem w stanie przerwać niemal każdą czynność, by go zapisać. Wszystko inne musi poczekać, chociaż często po godzinie stwierdzam, że pomysł był kompletnie bez sensu.
Autorka nie ma rytuałów pisarskich, nie czeka też na wenę.

Jedyne czego potrzebuję, to względnej ciszy – opowiadała. – Nie potrafię pracować, gdy gra telewizor, ale przy muzyce już tak. Jestem bardzo obowiązkowa, piszę, czy mam natchnienie czy nie. Wena jest zbyt kapryśna, by na nią czekać.
Pisanie książek jest żmudnym procesem, który za każdym razem inaczej przebiega.

Mam takie historie, które zaczęłam pisać kilka lat temu i do tej pory nie skończyłam, bo jeszcze nie jestem w stanie – mówiła pani Agata. – Najdłużej pisałam „Nowe jutro”. Historia ta powstała jak byłam w liceum, a skończyłam ją dopiero w zeszłym roku.
Bohaterki książek Agaty Polte są w wieku maturalnym. Padło więc pytanie, czy to był czas traumatyczny dla autorki.

Nie, ale pomysły na te książki przychodziły akurat wtedy, kiedy byłam w liceum – tłumaczyła. – To był najbliższy dla mnie okres, dlatego umieściłam swoje bohaterki dokładnie w takiej samej sytuacji. Łatwiej opisywało mi się coś, co znałam z autopsji. Problemy, które starałam się poruszyć w tych książkach, odpowiadały tym, z którymi mogą się zmagać osoby w wieku maturalnym. Powieści te, mimo wielu perypetii, kończą się optymistycznie, pokazują, że zawsze jest jakaś nadzieja.
Autorka nie ma też jednego schematu tworzenia książek.

Jest różnie – czasem mam pomysł na bohatera, czasem na fabułę, a czasem na zdarzenie, które znajdzie się w książce – wyjaśniała Agata Polte. – Na przykład jeśli chodzi o ostatnią, do głowy przyszła mi scena, która pojawi się dopiero w drugim tomie. Ale żeby do niej dotrzeć, musiałam rozwinąć inne historie. Dlatego powstał pierwszy tom.
Pierwszymi recenzentkami powieści pani Agaty, są jej przyjaciółki, które także zajmują się pisaniem.

Ponieważ sama jestem recenzentką książek, łatwiej jest mi przyjąć krytykę powieści mojego autorstwa – mówiła. – Spokojnie podchodzę do recenzji, przyjmuję je z pokorą. Staram się wyciągnąć z nich jakąś lekcję. Wolę o wiele bardziej recenzję z konstruktywną krytyką, niż wychwalanie książek, z których niczego się nie dowiaduję.
Pani Agata zdradziła, że przy pisaniu zawsze towarzyszą jej emocje bohaterów. Długo nie może się od nich uwolnić.

Bez emocji nie da się pisać – wyjaśniała. – Ale przychodzi taki moment, kiedy muszę się zdystansować, bo inaczej nie potrafiłabym zakończyć tworzonej historii.
MZ

Wstecz Ich gospodarstwo jest superbezpieczne
Dalej Zbiorowa mogiła i trzynaście ciał