Magia w Chałpce Starzików


Stowarzyszenie „Bogatalanta” realizowało projekt „Odkryj magię w Chałpce Starzików. Historia na wyciągnięcie ręki”. Jego podsumowanie – połączone z biesiadą – odbyło się w niedzielę 15 września. Głównym celem projektu było kultywowanie gwary – mówiła Ewa Kinder, wiceprezes Stowarzyszenia Wsi Bogacica „Bogatalanta”. – Mieszka u nas dużo osób przyjezdnych, które gwary nie znają. Ale nawet miejscowi mają z nią problemy. Ja jestem tego przykładem. Będąc „krzyżakiem” – bo moja mama jest Ślązaczką, a tato Poznaniakiem – do pewnego momentu śląskiego nie znałam. U nas w domu mówiło się po polsku. Dopiero dzięki koleżankom ze Stowarzyszenia, które mnie motywowały, a czasem i na mnie krzyczały, zaczęłam jej używać.
Historia też nie sprzyjała posługiwaniu się gwarą. W szkole była nie tylko źle widziana, ale wręcz tępiona. Ci, którzy nią mówili, narażali się nawet na szykany, wyśmiewanie, obniżone oceny z przedmiotów i zachowania. Bezpieczniej było więc śląskiego nie używać, a nawet zapomnieć go i wyprzeć ze swojej tożsamości. Trudno więc się dziwić, że nawet wśród rodowitych Ślązaków nie brakuje takich, dla których gwara jest językiem obcym.

A nam chodziło o to, aby ją przywrócić, by starsi i młodsi „godali” – tłumaczyła pani Ewa. – Bo to ubogaca, przywraca tożsamość, nadaje kolorytu.
W ramach projektu Stowarzyszenie zorganizowało warsztaty gwarowe, podczas których trzeba było tłumaczyć wyrazy z polskiego na śląski i odwrotnie.

Było bardzo zabawnie – mówiły panie. – Śląski jest bogaty, ma zapożyczenia z niemieckiego, czeskiego i morawskiego, więc rozszyfrowanie niektórych wyrazów było bardzo trudne.
W programie znalazły się też warsztaty plastyczne. A na podsumowanie zorganizowano biesiadę gwarową. Było śpiewanie po śląsku, wiersze po śląsku i wspomnienia – też po śląsku. Tu prym wiodła Urszula Jurczyk, prezes Stowarzyszenia. Nie zabrakło oczywiście poczęstunku.

Są w naszej gwarze słowa bardzo uniwersalne, do nich należy między innymi „łonacyć” – opowiadały panie. – Ten wyraz może zastąpić każdy inny.
Przy okazji przytoczony został przepis na ciasto, który spisała Barbara Krupińska, ze słowem „łonacyć” w roli głównej. A brzmiał on tak: „Trza włonacyć do szali mąki, dołonacyć mlyko, jajo, drozdze i cuker. Potym to połonacyć, przełonacyć i łostawić do wyłonacenia. Jak się wyłonacy, to włonacyć do pieca. Wyłonacyć jak się upiece i połonacyć cukrem”.
Był też konkurs polegający na rozpoznawaniu miejsc ze starych fotografii.

Mamy bzika na punkcie starych zdjęć Bogacicy, więc postanowiłyśmy to wykorzystać – wyjaśniała Ewa Kinder. – Z naszego zbioru można się przekonać jak bardzo wioska się zmieniła. Pewnie niewiele osób wie, że kiedyś w Bogacicy było pięć sklepów, trzy sale, apteka, karczmy, fotograf, bank, urząd pocztowy, urząd stanu cywilnego i siedziba gminy.
Konkurs prowadziła Elżbieta Bursy, która jest ekspertką w tym temacie.
W ramach projektu Stowarzyszenie zrobiło też monidło pary w strojach śląskich oraz ulotki reklamujące Chałpkę Starzików po polsku, angielsku i niemiecku.
Projekt otrzymał dofinansowanie z gminy Kluczbork w ramach programu Kultura 2019.

Choć nie w kwocie, o jaką się ubiegałyśmy, a pomniejszoną, ale cieszymy się, bo mogłyśmy zrealizować to, na czym najbardziej nam zależało – mówiły członkinie Stowarzyszenia. – Dziękujemy też sponsorowi, który nas wsparł. Mamy również plany na przyszłość – chciałybyśmy wydać książkę z archiwalnymi zdjęciami i wspomnieniami, a także słownik gwarowy z naszej okolicy.

MZ

Wstecz O dziejach jednej granicy
Dalej Dorośli śmiecą, dzieci sprzątają