Śladami Huty Kluczborskiej


Po raz kolejny zachęcamy naszych czytelników do odwiedzenia Zagwiździa. W tej wsi, położonej w gminie Murów, znajdują się pozostałości po potężnej niegdyś Hucie Kluczborskiej.

Jeszcze dwieście lat temu wioski w powiecie kluczborskim żyły z hutnictwa. Było ono podstawową gałęzią miejscowego przemysłu. Dziś po całej infrastrukturze związanej w hutnictwem, po domkach flisaków, meandrycznych zakolach rzek, kanałach, fryszerkach, kuźniach, zostały przeważnie tylko nikłe ślady, których z roku na rok coraz mniej. Zatem oglądajmy póki możemy to, co przetrwało, z czym czas obszedł się łagodnie, bo niedługo może to być już tylko we wspomnieniach i na pożółkłych starych mapach.
Rozwój hutnictwa na Śląsku związany jest z rudami darniowymi. O tym, że ziemie nad Odrą, Stobrawą i Budkowiczanką są w nie bogate, wiadomo było już w starożytności i średniowieczu. Świadczą o tym odkrycia archeologów – pozostałości po dymarkach, niedopalony węgiel drzewny czy bryły żużlu, znalezione w miejscach dawnych osad.
Jednak później przez wiele wieków bogactwo to nie było wykorzystywane. Popyt na nie rozpoczął się wraz z rozwojem hutnictwa. A hutniczy boom był wynikiem kolonizacji fryderycjańskiej i potężnych nakładów finansowych, jakie państwo pruskie przeznaczyło na gospodarczy rozwój Śląska.
Przed tym okresem teren między Opolem, Kluczborkiem a Olesnem, był tylko w niewielkim stopniu zamieszkały. Porastały go nieprzebyte lasy. Ta dziewicza przyroda była królestwem dzikiej zwierzyny. Dowodem na to są chociażby raporty Wrocławskiej Izby Wojenno-Domenalnej, która w 1743 roku informowała króla o tym, że w tutejszych lasach pełno jest niedźwiedzi, wilków i rysiów.
Dlatego wielki rozwój Śląska, który przyszedł po latach, był zjawiskiem tyleż nieoczekiwanym, co spektakularnym, które zadecydowało o przyszłości tych ziem i wyznaczyło ramy jego rozwoju.
Decyzję o budowie Kluczborskiej Huty podjęto w 1754 roku. Stało się wówczas oczywistym, że będą potrzebne ręce do pracy. W ten sposób rozpoczęła się państwowa kolonizacja, zwana fryderycjańską, czyli akcja osadnicza przeprowadzona przez króla Prus Fryderyka II. Założono wówczas wiele kolonii i wiosek, które zaludnione zostały przez mieszkańców sprowadzanych z różnych terenów Niemiec, Austrii, Czech i Polski.
Proces ten został udokumentowany z pruską dokładnością. Kolonie zakładano głównie na terenie leśnym. Ten obowiązek powierzano leśniczym, którzy wyznaczali osadnikom leśne rewiry do zagospodarowania.
Kolonizacji fryderycjańskiej i rozwojowi hutnictwa zawdzięczają swój rozwój m.in. Biadacz, Bogacka Szklarnia, Nowa Bogacica, Żabiniec (gmina Kluczbork), Szum i Wierzchy (gm. Wołczyn) czy Szumirad (gm. Lasowice Wielkie), a przede wszystkim Zagwiździe wraz z Hutą Kluczborską.
Jej początki wiążą się z postacią Johanna Georga Rehdanza, który był nadleśniczym i hutnikiem. To on na polecenie Izby Wojenno-Domenalnej badał śląskie lasy i stwierdził, że obfitują one w rudę darniową. W sprawozdaniu wysłanym w 1753 roku do Poczdamu pisał o obfitości rudy darniowej, drewna i sile miejscowych rzek.
Huta w Zagwiździu miała przede wszystkim zabezpieczyć interesy państwa pruskiego na tym terenie, a także powiązać Śląsk z Prusami. Ponieważ nie był to spokojny czas, co chwilę wybuchały wojny śląskie między Austrią katolickich Habsburgów a Prusami protestanckich Hohenzollernów. Fryderyk II, władca tych ostatnich, chciał również zapewnić armii ciągłość dostaw amunicji. Miała ją zagwarantować m.in. Huta Kluczborska. Skąd to powiązanie z Kluczborkiem? Hipotez na ten temat jest kilka. Jedna z nich ma podłoże religijne i mówi o tym, że władca pruski chciał w ten sposób zaakcentować związek huty z ewangelickim Kluczborkiem, a nie katolickimi Opolem czy Olesnem.
Huta była gotowa już w 1755 roku. Produkowano w niej przede wszystkim na potrzeby wojska, czyli kule armatnie, naboje i części do karabinów. Później wytwarzano tu także: żeliwne garnki, moździerze, patelnie, wagi oraz odważniki.
Dzięki hucie żyły miejscowości znajdujące od niej nawet w promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Robotnicy karczowali lasy, gdyż surowiec był potrzebny do opalania pieców. Drewno spławiano do huty i współpracujących z nią zakładów miejscowymi rzekami.
Między leśnymi zrębami, hutą, fryszerkami i kuźniami codziennie kursowały dziesiątki bryczek, transportując ludzi i efekt hutniczej produkcji.
W połowie XIX stulecia świetność Huty Kluczborskiej zaczęła podupadać, głównie poprzez rozbudowę zakładów przemysłowych na Górnym Śląsku.
Dziś możemy zobaczyć tylko jej pozostałości. Tym najlepiej zachowanym jest budynek magazynu młotowni. Aby do niego dojechać, należy w centrum Zagwiździa, tuż obok plebanii, skręcić w prawo.
Obiekt ten powstał w 1802 roku Znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie młotowni, od której oddzielony jest kanałem roboczym. Wewnątrz można zobaczyć maszynę o napędzie wodnym do obróbki wyrobów żeliwnych. W budynku od kilki lat znajduje się Regionalna Sala Muzealna prezentująca wytwory Kluczborskiej Huty, miejscowe tradycje przemysłowe oraz dawne przedmioty codziennego użytku. Można ją zwiedzać w okresie letnim w każdą niedzielę od 14:00 do 20:00.
MZ

Wstecz W urzędzie będzie cieplej
Dalej Susza z rządowego kapelusza