Nazywają go Nikiforem


Pasją Ryszarda Mączki jest malowanie. Najczęstszy temat jego obrazów to ukochana przez niego Byczyna.

Pan Ryszard z zawodu był malarzem pokojowym. Malował mieszkania, domy, szkoły, hale fabryczne i nigdy nie myślał, że będzie malował obrazy. Ta pasja zrodziła się u niego, gdy 23 lata temu przeszedł na emeryturę. Nie miałem wtedy co robić – wspomina tamten okres pan Ryszard. – Z nudów zabrałem się za malowanie. Zawsze miałem wyobraźnię.
Swoje obrazy pan Mączka maluje farbami emulsyjnymi na odpowiednio zagruntowanych twardych płytach pilśniowych lub sztywnej tekturze. Rzadko tworzy na płótnie. Głównym elementem jego obrazów jest architektura. Są to najczęściej kościoły, szczególnie te drewniane, ratusze, okazałe budynki o ciekawych kształtach. Namalował już chyba wszystkie kościoły w okolicy. Byczynę przedstawił w różnych ujęciach. Obrazy powstają na podstawie widokówek, starych fotografii, zdjęć z gazet i kalendarzy. Pod pędzlem malarza nabierają one jednak charakterystycznych, typowych tylko dla niego cech. Powodują one, że patrząc na obraz, bez trudu rozpoznać można jego twórcę. Rzadziej maluje pejzaże. Stworzył swój własny sposób malowania drzew i kwiatów.

Nie maluję portretów – mężczyzna przecząco kiwa głową. – Kiedyś próbowałem namalować Matkę Boską i Pana Jezusa.
Swoją pracownię malarską stworzył niedaleko byczyńskiego marketu Polo i w niej spędza wiele godzin.

Przychodzę tutaj już o szóstej rano – uśmiecha się. – To takie moje ranczo, moja siedziba. Jak trzeba, to rozpalam w piecu, a potem zaczynam malować.
Pan Ryszard maluje dla przyjemności. Swoje obrazy rozdaje potem sąsiadom, osobom odwiedzającym go w pracowni, przekazuje różnym instytucjom, organizacjom. Często tworzy dla określonego adresata. Niedawno namalował obraz dla orkiestry dętej w Byczynie z okazji 70. rocznicy jej powstania. Tworzony właśnie obraz chce podarować straży pożarnej w Wójcinie.

Pan Mączka maluje z potrzeby serca – mówi Andrzej Felisiak, byczyński plastyk. – Ma samoistny talent i tworzy po swojemu. Myślę, że można go nazwać „byczyńskim Nikiforem”. Podobnie jak on przedstawia swoje okolice i maluje głównie budynki. Jednak obrazy jego są dużo większe. Gdyby je pomniejszyć, byłyby one w pewnym sensie bardzo podobne do obrazów Nikifora.
Elżbieta Wodecka

Wstecz Odział do likwidacji
Dalej Wandale na cmentarzu