Dzięki zgodzie powstało cacko


Miejscowe Koło Gospodyń Wiejskich doczekało się swojego miejsca na ziemi. Dzięki niemu panie mogą rozwinąć skrzydła.

Koło Gospodyń Wiejskich, które zrzesza panie z Kujakowic Dolnych i Kujakowic Górnych, powstało cztery lata temu. Jego przewodniczącą jest Dorota Libera. Cały czas marzyłyśmy o miejscu, w którym mogłybyśmy rozwinąć skrzydła – tłumaczyła przewodnicząca. – Jak było trzeba coś przygotować, spotykałyśmy się u mnie w domu. Ale było to męczące i niekomfortowe, niektóre panie się krępowały. W ciągu tych lat brałyśmy udział w różnych konkursach, turniejach. Jednak brakowało nam zawsze własnego kąta, w którym mogłybyśmy realizować nasze plany. Szukając rozwiązania, by tak liczna organizacja mogła się rozwijać, wpadłyśmy na pomysł zaadaptowania sali należącej do Ochotniczej Straży Pożarnej w Kujakowicach Dolnych, która w ostatnich latach nie korzystała w pełni z potencjału tego miejsca.
Na początku tego roku koło dogadało się z OSP. Jak zaznaczają obdarowane, panowie dobrotliwie i dobrowolnie zgodzili się odstąpić im jedno duże pomieszczenie w remizie, aby zaadaptowały je dla własnych potrzeb.

Za to druhom, a zwłaszcza zarządowi – prezesowi Józefowi Patrzykowi, Romanowi Płazie, Waldemarowi Kallusowi i Romanowi Jantosowi – bardzo serdecznie dziękujemy – mówiła pani Dorota.
Później – z pomocą wielu firm, sponsorów, dobrych ludzi oraz gminy – zaczął się wielki remont.
Rozpoczęła go firma Piotra Kulessy od zbudowania ścian kuchni wraz z nowym barkiem i przyłącza wodno-kanalizacyjnego. Firma ta zakończyła również prace remontowe malowaniem ścian. Następnie Piotr i Robert Menclowie wykonali instalację elektryczną, a Andrzej i Łukasz Kubasowie zbudowali kominek. To przedsięwzięcie finansowo wspomogła gmina, kafle podarowała rodzina Gizeli i Pawła Langosów, a podłogę pod fundament przygotował Klaus Lepsy.

Podczas remontu ściany były gruntowane piaskiem – opowiadała Dorota Libera. – Główny wykonawca pan Rajmund Mamzer zażyczył sobie piasek wysokiej jakości. Przywiózł przyczepę piasku i kazał nam przesiać sitkiem. Pięć pań zaangażowało się w przesiewanie piasku – wyglądało to bardzo zabawnie, niczym babcie w piaskownicy.
Paweł Przywara i Leonard Jantos wypłytkowali schody. Przy pracach zaangażowani także byli stolarze Piotr Plewnia i Józef Dernbach.

Największym dylematem było odnowienie podłogi – relacjonowała przewodnicząca Koła. – Po kilkukrotnym myciu na kolanach, rezultat był mizerny. Mój mąż Józef Libera podjął decyzję o renowacji desek. Wraz z Marcinem Sauliczem, który nieodpłatnie udostępnił dwie cyklinarki, podłoga została trzykrotnie przeszlifowana i pomalowana z pomocą Waldemara Kallusa.
Dziesiątki godzin przepracowali w sali Józef Libera, Jan Haładyn i Gerard Niemczyk. Pomocą zawsze służyli Krystyna i Rudolf Bursy oraz młodzież z Kujakowic.

Wszystkim tym osobom bardzo serdecznie dziękujemy – mówiła Dorota Libera. – Jesteśmy też bardzo wdzięczni najstarszym wykonawcom – mojemu ojcu Jerzemu Singerowi oraz teściowi Edmundowi Liberze, którzy pomimo wieku, bardzo nas wspierali, zadbali o renowację wszystkich zabytkowych mebli i sprzętów. Podziękowania należą się też świetlicowej Bernadecie Bursy, która codziennie znosiła w sali kurz i bałagan.
Ale sala by nie powstała, gdyby nie członkinie Koła Gospodyń Wiejskich. To one były motorem napędowym tego przedsięwzięcia. Same wykonały mnóstwo prac – np. pani Dorota, asekurowana przez koleżanki, tapetowała ściany zewnętrzne kuchni, które mają kilka metrów wysokości. Panie zajęły się też poremontowymi porządkami, a także zadbały, by miejsce to miało swój niepowtarzalny urok. Zbierały stare meble, bibeloty, urządzały wnętrze, szyły firanki i obrusy. Dzięki temu pospolitemu ruszeniu, sala powstała w ekspresowym tempie. 1 lutego odbyło się pierwsze spotkanie w sprawie remontu, a uroczyste otwarcie w czwartek 22 sierpnia.

Panie najwyraźniej mają za mało kątów w swoim domu i widocznie jedna kuchnia im nie wystarcza, dlatego urządziły sobie kolejne kąty i kolejną kuchnię – żartował marszałek Andrzej Buła. – Gratuluję wam pomysłu i tego, że został zrealizowany. Jeżeli byście panie miały jakieś życzenia, co do wyposażenia kuchni, to jesteśmy w stanie je spełnić.

A ja dziękuję za zgodę – mówił burmistrz Jarosław Kielar. – Nie wszędzie i nie zawsze jest tak, że bez problemu oddaje się salę komuś, kto będzie ją również użytkował. Dzięki tej zgodzie powstało gminne cacko, miejsce z duszą. Chylę czoła.
Panie oczywiście mają także pomysły jak sprawić, by sala żyła.

Teraz czujemy się jak ryby w wodzie – cieszyła się Dorota Libera. – Mamy wszystko co trzeba, mamy miejsce, potencjał i już chcemy działać. Planujemy babski comber, Dzień Kobiet, chcemy zapraszać inne koła gospodyń na tematyczne spotkania. Będziemy też w niedzielne popołudnia zapraszać do nas mieszkańców Kujakowic, by oni także zobaczyli to miejsce, posiedzieli przy kawie i czymś słodkim, by cieszyli się nim tak jak my.
Kujakowickie Koło Gospodyń Wiejskich, które teraz liczy 35 członkiń i ich mężów, stawia przede wszystkim na działalność kulinarną.

W większości jesteśmy tradycyjnymi gospodyniami, które mają swoje ogródki, świnki, gęsi, kaczki, więc jest na czym dobrze i smacznie gotować – opowiadała przewodnicząca. – Chcemy specjalizować się w kuchni śląskiej i ją promować. Zamierzamy zgłosić tradycyjne, znane na Śląsku prazonki i wodzionkę, do sieci kulinarnego dziedzictwa.
Poczęstunek na uroczystość otwarcia sali panie również same przygotowały. Był m.in. żurek na zakwasie ze swojskim boczkiem, pieczeń, przysmażana kapusta i tort maślany. Wszystko po prostu doskonałe.
Oprócz marszałka i burmistrza, a także wykonawców prac, zaproszenie na uroczystość przyjęli: ksiądz Werner Skworc – proboszcz parafii w Kujakowicach, Justyna Osiecka-Sułek z Departamentu Rolnictwa i Rozwoju Wsi Urzędu Marszałkowskiego w Opolu, Emilia Michalska – kierowniczka Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Kluczborku oraz sołtysi – Waldemar Kallus (Kujakowice Dolne) i Andrzej Bykowski (Kujakowice Górne).
Uroczystość hitami polskimi i zagranicznymi urozmaicał zespół Music Band w składzie: Lubomira Krzenciessa, Karina Miś, Józef Libera, Dariusz Żak oraz Piotr Wójcik. MZ

Wstecz 10 tysięcy dla Hetmana
Dalej Tenis w wiosce muzykantów