Byli u nich Trump i Geslerowa


Tłumy gości zjechały w niedzielę 1 września do wioski. To za sprawą dożynek gminnych, które obfitowały w moc atrakcji. Oj, napracowali się organizatorzy, by tak huczną imprezę wyprawić w tak małej miejscowości.

Dożynki w gminie Radłów to bezapelacyjnie największe i najważniejsze wydarzenie w rocznym kalendarzu imprez. Każdorazowo ich gospodarzem jest inna miejscowość, a przygotowania do święta trwają miesiącami.Pierwsze spotkanie komitetu organizacyjnego mieliśmy jeszcze w lutym – zdradza Grzegorz Pakuła, sołtys Ligoty Oleskiej, która wraz z Psurowem była gospodarzem święta plonów. – Pozyskiwaliśmy sponsorów, dzięki czemu między innymi mogliśmy wszystkich gości częstować darmowym kołoczem i kawą. Obmyślaliśmy szczegółowy plan imprezy, szukaliśmy artystów, którzy chcieliby u nas wystąpić. W ostatnich dniach przed świętowaniem sporo napracowaliśmy się. Tylko do rozłożenia namiotu zaangażowanych było niemal trzydzieści osób.
Sam namiot to zaledwie kropla w morzu przygotowań. W wiosce każda posesja była ustrojona, na placu dożynkowym stanęła nawet słomiana chata z wnętrzem wypełnionym sprzętami z dawnych lat, zagospodarowana tak, by goście mogli w niej wygodnie odpocząć. A do tego barwny korowód dożynkowy, w którym pod dowództwem miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej, zaprezentowali się chyba wszyscy mieszkańcy i Ligoty, i Psurowa. Na gminne święto plonów przyjechał nawet sam Donald Trump, towarzyszyła mu ochrona i … prezes z kotem. Dla gości uwarzyć co nieco zdecydowała się też Magda Gesler, widzów cukierkami obsypywali najmłodsi cykliści pod przewodnictwem szalonej zakonnicy, panie mięśnie poprawiały na przyczepowej siłowni, a gospodarze pod parasolami jak na Hawajach raczyli się zimnym piwkiem. W korowodzie maszerowali zawodnicy LZS-u Ligota Oleska, były nowoczesne sprzęty i te zachowane w gospodarstwach jako zabytek. Wszystkich uczestników barwnej parady nie sposób wymienić.

Miało być zabawnie i z pomysłem, tak, by o Ligocie w okolicy było głośno – śmieje się sołtys.
I to założenie w stu procentach wypełnione zostało. Na dożynkach zameldowały się też delegacje z wszystkich gminnych miejscowości, z pięknie wyplecionymi koronami żniwnymi, które zdobiły plenerowy ołtarz przygotowany na Mszę św. dziękczynną. Odprawił ją ks. Adrian Muszalik, proboszcz parafii Sternalice, a towarzyszyli mu wszyscy księża z gminnych parafii: ks. Józef Zyzik, ks. Bernard Joszko oraz ks. Jacek Kuczma.
Przyszedł i czas na rozdzielenie dożynkowego chleba. W ręce wójta Włodzimierza Kierata przekazali go starostowie Małgorzata Barczyk z Ligoty Oleskiej i Alfred Kus z Psurowa. Gospodarze zgodnie przyznali, że ten rok nie rozpieszczał rolników.

Na stu pięćdziesięciu hektarach uprawiam i zboża, i warzywa – wyjaśniał starosta. – O ile zboża przy tych suszach akurat na naszych terenach jakoś sobie poradziły, bo „nałapały” trochę wody z majowych deszczów, to warzywa bez nawadniania wyschłyby zupełnie. Mocno ucierpiała też kukurydza.

Mamy w gminie złożonych 150 wniosków suszowych – wyjaśnia wójt Włodzimierz Kierat. – To spora ilość, ale wyjątkiem nie jest. Bywały już podobne lata.
Jednym słowem natrudzili się rolnicy, by zapełnić konsumenckie brzuchy, dlatego też organizatorzy bogato wypełniony program artystyczny zadedykowali właśnie im, o czym ze sceny poinformowały najlepsze konferansjerki – Teresa Gielsok i Renata Gnot, które po mistrzowsku bawiły publikę.
Jako pierwsza zagrała Gminna Orkiestra Dęta z Radłowa, a jeden z jej muzyków – Edmund Pluskota – usłyszał gromkie „Sto lat”. W tym dniu bowiem świętował swoje sześćdziesiąte urodziny. Odczytane zostały też wiersze pani Magdaleny Wolnej, zmarłej mieszkanki Ligoty, która piękno wioski potrafiła zapisać w rymach. Dla publiki zaśpiewały Zuzanna Wolny i Lorena Pakuła, absolwentki Studium Muzyki Rozrywkowej w Oleśnie. Swoje pięć minut miały też przedszkolaki – zaprezentowały się w programie artystycznym przygotowanym pod okiem Agnieszki Dutkiewicz i Patrycji Wolny. Na scenie pojawiły się i Agyntki, czyli Wiktoria Książek z Ligoty wraz z koleżankami Anną Brodacką z Borek Wielkich i Julią Witek z Olesna (wszystkie uczęszczają do Studium Muzyki Rozrywkowej w Oleśnie). Była też śląska biesiadna grupa kabaretowa Fest i gwiazda wieczoru Tadeusz Drozda oraz zabawa taneczna z zespołem Effekt.
AK

Wstecz Twórczo w lawendowym lesie
Dalej Nagrody dla najlepszych uczniów