Zupa z dorsza – mega smak


Siedem zespołów wzięło udział w 14. konkursie na „Najlepszą potrawę domową”, który odbył się w sobotę 20 lipca. W tym roku był on swoistą rekompensatą za Dni Byczyny, z których – ze względów finansowych – gmina zrezygnowała. Burmistrz Iwona Sobania przepraszała za tę sytuację.

Swoje kulinarne ekipy wystawiły sołectwa: Jakubowice, Kochłowice, Miechowa, Proślice, Roszkowice oraz Stowarzyszenie Gospodyń „Wójcin nad Prosną” i Komenda Powiatowa Policji w Kluczborku. Zgodnie z regulaminem w ciągu trzech godzin miały one przygotować przystawkę, danie główne i deser.
Wielkie gotowanie rozpoczęło się o 15:00. W ruch poszły tłuczki, noże, tasaki, łyżki wszelkiego rodzaju. Słychać było brzęk garnków, pokrywek i misek. Zapłonęły palniki kuchenek gazowych i niemal do końca pracowały na pełnych obrotach. Zawodnicy dawali z siebie wszystko. Już po kilku minutach nad Starym Parkiem, gdzie toczyła się kulinarna walka, zaczęły unosić się smakowite zapachy.
Kiedy kucharze-amatorzy w wielkim namiocie przygotowywali swoje popisowe potrawy, publiczność korzystała z innych atrakcji. Jolanta Zimoch z Jaśkowic zaprezentowała, jak można w kuchni wykorzystać różne zioła i pospolite chwasty. Przygotowała również do degustacji potrawy z ich dodatkiem. Można było skosztować twarogu i masła z kurdybankiem, krwawnikiem, tymiankiem oraz szpinaku z lebiodą i pokrzywą zapiekanego na cieście do pizzy. Nawet najbardziej znane chwasty, takie jak lebioda, żółtlica, krwawnik, czy pokrzywa zawierają wiele witamin i mikroelementów – tłumaczyła Jolanta Zimoch. – Mogą one zastąpić suplementy kupowane w aptece. Na przykład komosa biała, czyli popularna lebioda zawiera witaminy A, C, D, K oraz żelazo, selen i cynk. To wszystko jest nam potrzebne do życia.
Duet akustyczny Michał Jędryszek (skrzypce) i Piotr Jaroń (gitara) zaprezentował instrumentalne opracowania znanych piosenek.
Śmiechu było co nie miara, kiedy dorośli widzowie uczestniczyli w konkursie jedzenia arbuza na czas, czy w klamerkowych mistrzostwach świata, czyli wieszaniu prania na sznurze. Były również liczne konkursy dla dzieci. Przez cały czas publiczność bawiła swoją zabawną konferansjerką góralka Anna Pituła-Biela.
O 18:00 przygotowujący potrawy zakończyli swoją pracę. Jej efekt? Cud-zjawisko. Na talerzach dymiły smakowite dania, w szklankach i pucharkach pyszniły się barwne desery. Jury nie miało łatwego zadania. Musiało nawet nadwyrężyć żołądki, bo trzeba było spróbować każdej potrawy.
Pierwsze miejsce zajęła drużyna z Roszkowic. Na drugim znalazły się panie z Jakubowic, na trzecim – policjanci.
Roszkowiczanie – sołtyska Barbara Maślanka, Ewa Juraszek, Justyna Kula, Jan Maślanka i Arkadiusz Gawędzki – przygotowali na przystawkę zupę z wędzonego dorsza, na drugie danie polędwicę w cieście francuskim, z sosem kurkowym podaną z zapiekanymi ziemniakami, buraczkami z pomarańczą i kardamonem, a na deser – ciasto z daktylami, budyniem toffi i lodami.

Poprzeczka z roku na rok podnoszona jest coraz wyżej – mówi Barbara Maślanka. – Drużyny proponują bardziej skomplikowane dania, więc, żeby czymś zaskoczyć mieszkańców i jury, musieliśmy się nagłówkować, co ugotujemy.
Jakubowiczanki – sołtyska Patrycja Pencakowska, Magdalena Rachwalak-Więcław, Karina Kurek, Dagmara Kurek i Julia Kurek – podały zupę z cukinii z rwanym chlebem czosnkowo-ziołowym oraz ryż z warzywami na parze z piersią drobiową pod pierzynką ajwaru z parmezanem. Na deser była euforia słodkości, czyli masa makowa z serem mascarpone i śmietaną. Całość uzupełniała kawa mrożona z amaretto.

Wszystkie solidnie pracowałyśmy – zaznacza Magdalena Rachwalak-Więcław. – Patrycja była naszym kapitanem i podpowiadała, co trzeba robić. Które miejsce by nas ucieszyło? Skromne trzecie. Byleby na podium.
Zespół policyjny w składzie – nadkom. Tomasz Koślik, asp. Piotr Polak, sierż. sztab. Krystyna Alaszewicz i st. sierż. Radosław Panek – przyrządził na przystawkę boczek z ukrytą śliwką wędzoną, orzechami i mozzarellą. Na główne danie – pierś z kaczki podaną z kopytkami, sosem owocowo-warzywnym oraz sałatką z selera naciowego, ogórka zielonego i jabłka. A na deser – szałwię hiszpańską, czyli ziarenka chia gotowane w mleku i zmieszane z różnymi owocami. Pomysłodawcą dania głównego był – jak zdradziła funkcjonariuszka Krystyna Alaszkiewicz – nadkom. Tomasz Koślik, który ponoć często w domu gotuje.

Przed konkursem naczelnik zaprosił nas na przyrządzoną przez siebie kaczkę – zdradziła sierż sztab. Alaszkiewicz. – Wszystkim bardzo smakowała. Zdecydowaliśmy, że podobną zrobimy na konkursie.
Również pozostałym drużynom nie można zarzucić braku oryginalnych potraw. Były na przykład brokuły owinięte w boczek, duszone w oleju, czy szynka z dzika z faszerowanymi jabłkami i kluskami kładzionymi.

Zespół z Roszkowic przekonał nas i smakiem, bo ten był rewelacyjny, i wyglądem stołu, bowiem ludzie chcą się najeść również oczami – uzasadniał werdykt jurorów ich przewodniczący Tomasz Rosa, szef kuchni Restauracji „Nad stawem” w Bogacicy. – Zupa z wędzonego dorsza była mega.
Po obsypaniu nagrodami i uściskami na scenie wystąpił Woner S, a po nim zespół disco polo Voyager Music. Natomiast, kiedy zrobiło się już ciemno, grupa młodzieży z Kostowa dała pokaz ognia „Prometeusz”. Zachwycił on byczyńską publiczność bez reszty.

Przepraszam państwa za to, że nie zorganizowaliśmy Dni Byczyny – powiedziała do publiczności burmistrz Iwona Sobania. – Nie obiecuję, ale być może, jeśli pozwolą na to finanse, znajdą się sponsorzy, dni miasta uda nam się urządzić w przyszłym roku.
Kulinarna impreza odbyła się w ramach projektu „Byczyńskie potyczki kulinarne”. Został on dofinansowany ze środków Programu „Działaj lokalnie” Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności realizowanego przez Akademię Filantropii w Polsce oraz Ośrodek Działaj Lokalnie Stowarzyszenie LGD „Dolina Stobrawy”.
Elżbieta Wodecka

Wstecz Latanie jest bezpieczne
Dalej Wiele talentów w jednym miejscu