Zabytkowa remiza została uratowana


Wzniesiona została wierna kopia istniejącej w przeszłości remizy. Jej budowa powinna zakończyć się w piątek 2 sierpnia.

Makowczyce to jedno z najmniejszych sołectw w gminie Dobrodzień. Nie ma tu nawet straży, choć przed laty była, przez wiele lat przypominała o tym zabytkowa strażnica. To taka nasza perełka, być może jedyna zachowana tego typu strażnica w Polsce – zauważa Józef Brzezina, który przez wiele lat opiekował się zabytkiem i zabiegał o jego remont.
Remiza została wzniesiona w 1928 roku. Najprawdopodobniej w czynie społecznym. Choć niewykluczone, że tę budowę wsparli finansowo królowie sascy, którzy rządzili wówczas Dobrodzieniem.

Ilekroć przejeżdżałem przez Makowczyce, to ją podziwiałem – mówi Paweł Mrozek, lokalny historyk. – To bardzo nietypowy budynek o konstrukcji zrębowej, na podmurówce. Opisałem go w „Portretach wsi Ziemi Dobrodzieńskiej”, wydanych dziewięć lat temu. Znajdzie się też w naszym dobrodzieńskim przewodniku turystycznym, który właśnie czeka na druk.
Budynek remizy był drewniany z dachem dwuspadowym, pokrytym blachą. Posiadał dzwonnicę i bardzo przypominał kapliczkę.

Do tego stopnia, że niektórzy rowerzyści, którzy przejeżdżali obok niego, żegnali się – kontynuuje Józef Brzezina.
Znajduje się on w otoczeniu dziewięciu lip, które posadzone zostały jeszcze przed wojną. Wraz z budynkiem tworzą niezwykle urokliwy trójkąt, w samym centrum wioski.

Przed wojną dzwon bił zawsze, kiedy wybuchał pożar – opowiada pan Józef. – Do 1945 roku również codziennie o dwunastej, na Anioł Pański. Informował także o śmierci mieszkańców.
Ostatni raz wybrzmiał w 1966 roku.

Kiedy zmarł mój ojciec – mówi Józef Brzezina.
Remiza użytkowana była do 1978 roku, czyli do czasu, kiedy we wsi istniała straż pożarna.

Zlikwidowano ją, bo nie było ani strażaków, ani takiej potrzeby – mówi mieszkaniec Makowczyc. – W okolicy były inne, większe jednostki i taka zapadła decyzja. Sprzęt zabrano i przekazano powiatowi lublinieckiemu, do którego wtedy należeliśmy.
Wówczas też skończył się okres świetności remizy. Nieużytkowana zaczęła niszczeć.

Chodziłem, dbałem, ale ząb czasu robił swoje – mówi pan Józef. – Budynek zaczęły zżerać robaki, a mnie serce się krajało. Mój ojciec był strażakiem, bracia, ja, bardzo zależało mi, by uratować remizę.
To w dużej mierze właśnie dzięki panu Józefowi ten piękny zabytek nie zniknie.

Ówczesna pani burmistrz Róża Koźlik znalazła w budżecie pieniądze na renowację strażnicy – mówi Józef Brzezina.
Okazało się, że jest ona już tak zniszczona, że trzeba postawić ją od nowa. Wylana została nowa płyta betonowa, a na niej wzniesiona została wierna kopia istniejącej w przeszłości remizy.

To koszt dziewięćdziesięciu tysięcy złotych – mówi Andrzej Jasiński, nowy burmistrz Dobrodzienia. – W tej kwocie są środki z funduszu sołeckiego, które mieszkańcy przeznaczyli właśnie na ten cel, to około osiemnastu tysięcy złotych. Wszystkie prace prowadzone są pod nadzorem konserwatora zabytków.
Budowa powinna zakończyć się w piątek 2 sierpnia. I to tak naprawdę jej pierwszy etap.

Budynek pełnił będzie funkcję świetlicy wiejskiej – dopowiada burmistrz Jasiński. – Będzie miejscem spotkań, którego brakowało w Makowczycach.
Na wyposażenie pieniądze też są. To zasługa Międzygminnego Towarzystwa Regionalnego Dobrodzień-Zębowice, które pozyskało ok. 20 tys. zł z LGD „Krainy Dinozaurów”.

We wtorek (30 lipca – przyp. red.) podpisaliśmy umowę – informuje prezes Janusz Hurnik. – Zakupione zostaną ławki, stoliki, krzesła, projektor i ekran, ale też gabloty i tablice informacyjne. Może zabrzmi to dziwnie, ale kupimy też manekina. Po to, by później został ubrany w strażacki strój. To z założenia ma być sala spotkań, ale też takie miejsce pamięci.
Wiadomo już, że na dzwonnicę powróci stary dzwon, który został odrestaurowany.

Pod szpicem dachu znajdowały się dwie kapliczki – dodaje Józef Brzezina. – W jednej była postać świętego Floriana. W drugiej – świętego Józefa, która jest mocno zniszczona. Oddałem ją do renowacji, ale nie wiadomo, czy uda się ją uratować. Jak trzeba będzie, to kupię nową. Najważniejsze, że strażnica nie będzie już niszczeć, że zdołaliśmy ją ocalić i zostanie dla potomnych.
MK

Wstecz Strażacy mają pracowite lato
Dalej Akt oskarżenia dla dzieciobójczyni