Wolno, ale z efektem


Slow-Jogg Team Wołczyn powstał spontanicznie, tuż przed czerwcowym biegiem ulicznym o puchar burmistrza. Wszystko zaczęło się od mojej potrzeby i silnej motywacji do pracy z ludźmi oraz aktywności – informuje Beata Olaniszyn, trenerka personalna, instruktorka biegania.
Do ubiegłego roku w Wołczynie działała siłownia i fitness klub, gdzie można było korzystać z crosstrenigu, zumby czy zajęć fitness na trampolinach, którego pani Beata jest certyfikowanym instruktorem. Po zamknięcia klubu narodziła się idea wspólnego biegania.

Od kliku lat w każdą sobotę rano biegam z moim terrierem Leo, który teraz jest teamowym „opiekunem” grupy – mówi pani Beata.
Wcześniej Beata Olaniszyn uczestniczyła z sukcesami w kilkunastu lokalnych biegach oraz dwóch runmageddonach – na 6 i 12 km.

W międzyczasie zdobyłam uprawnienia trenerskie, które dały mi pełną wiedzę i zielone światło na prowadzenie bardziej urozmaiconych zajęć w grupach – opowiada wołczynianka.
Zimą na treningi przychodziły zaledwie dwie osoby. Wiosną z tygodnia na tydzień zaczęło przybywać pań. Wśród chętnych do wspólnej aktywności były osoby z doświadczeniem biegowym oraz kobiety, które nigdy lub od lat nie przebiegły nawet jednego kilometra.

Rozpoczynając przygodę ze slow joggingiem zaczynamy tak naprawdę budowanie swojej siły, kondycji i wytrzymałości – zauważa pani Beata. – Jest to podstawa do codziennej rekreacji, jak i efektywna metoda do osiągania coraz to lepszych sportowych wyników.
W czerwcowym wołczyńskim biegu, po niecałych dwóch miesiącach treningów, panie osiągnęły wyniki, które dały im miejsca na podium w różnych kategoriach wiekowych.

Był to dla nas wielki sukces, bardzo motywujący, ale również dowód na to, że slow jogging działa – mówi Beata Olaniszyn. – W trakcie treningu nie eksploatujemy nadmiernie ciała. Poprawiamy parametry, które rozłożone w czasie przynoszą wymierne rezultaty.
Slow jogging ma wszystkie zalety biegania, a jednocześnie nie naraża na kontuzje, bóle mięśni, przeforsowanie serca czy uczucie zmęczenia. W naturalny sposób adaptuje organizm do pokonywania coraz dłuższych dystansów i pozbywania się zbędnych kilogramów.

Treningi poprzedzane są właściwą rozgrzewką i kończone rozciąganiem ciała – zauważa trenerka. – Co kilka kilometrów wzmacniamy nasze ciało odpowiednimi ćwiczeniami. Nasze sobotnie treningi odbywają się na dystansie od pięciu do dziesięciu kilometrów. Czasami biegamy bez butów po odpowiednich nawierzchniach, po to aby maksymalnie stymulować receptory stóp. Zdarza się nam również robić slow półmaratony z rowerzystami. Wtedy każda z nas ma szansę sprawdzić, ile maksymalnie jest w stanie przebiec, a w razie zmęczenia zmienia się z rowerzystą.
Ostatnio panie wzięły też udział w pielgrzymce do Częstochowy – osiem kobiet pokonało 80 km w czasie nieco ponad 4 godziny. W planie mają udział w podobnych biegach do Kalisza i na Górę Świętej Anny.

W lipcu udało nam się również dołożyć 140 km do puli pomocy dla Weronki Hanas, podczas biegu charytatywnego organizowanego przez Kluczborską Grupą Biegową, która jest dla nas pewnego rodzaju inspiracją – informuje instruktorka.
W sierpniu w planach jest bieg w Namysłowie, we wrześniu – Kluczbork, w październiku półmaraton w Krakowie.

Nie zamierzamy robić przerw zimowych, chcemy przyzwyczajać organizm do wysiłku w każdych warunkach – zdradza pani Beata.
Dodatkowo dwa razy w tygodniu część pań uczestniczy w sali w zajęciach bardziej siłowych.

Są to ćwiczenia z wykorzystaniem ciężaru własnego ciała w ruchu charakterystycznym dla niektórych zwierząt, na przykład małp – tłumaczy pani Beata. – Mamy na koncie już kilka pięknych metamorfoz, gdzie widać gołym okiem, że to wszystko działa.
Obecnie panie ze Slow-Jogg Team Wołczyn są w trakcie zakładania stowarzyszenia.

Będziemy mogli działać w bardziej zorganizowany sposób i uatrakcyjniać naszą ofertą – wyjaśnia Beata Olaniszyn. – W naszych cosobotnich treningach biegowych mogą uczestniczyć wszyscy bez względu na kondycję, wiek, płeć.
WD

Wstecz Tournée bella Italia
Dalej Miejsce pełne niespodzianek