Strażacy mają pracowite lato


Od kilku tygodni niemal nie ma dnia, by strażacy nie jechali do pożarów zbóż i ściernisk. Czasami jest ich nawet kilka jednej doby.Te wakacje to rzeczywiście bardzo pracowity dla nas okres – mówi młodszy aspirant Karol Grzyb z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kluczborku. – Pożarów związanych ze żniwami jest dużo, więcej niż rok, dwa czy trzy temu, ale zdarzały się już takie sezony, więc na razie o jakimś kataklizmie nie mówimy. Jest bardzo sucho i wystarczy niewielka iskra, by doszło do tragedii.
W piątek 26 lipca strażacy gasili pożar ścierniska w Gronowicach (gm. Lasowice Wielkie). W sobotę 27 lipca około 21:00 wyjeżdżali do palącego się kombajnu i zboża w Komorznie (gm. Wołczyn). W akcji brały udział zastępy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej z Kluczborka, ale także Ochotniczej Straży Pożarnej z Komorzna, Wołczyna i Jakubowic.
W niedzielę 28 lipca strażacy z OSP w Szymonkowie (gm. Wołczyn) wyjeżdżali do pożaru… spod kościoła. Tuż po 12:00 byli na poświęceniu samochodów bojowych, kiedy podjechał do nich rolnik ze zgłoszeniem, że na polu w przysiółku Mścisław pali się kombajn. Do akcji wyjechały dwa wozy strażackie. Ich interwencja ograniczyła się tylko do schłodzenia kombajnu, bo dzięki szybkiej reakcji operator maszyny za pomocą gaśnicy i wody, które miał w kabinie, sam ugasił ogień.
Tego samego dnia, tuż przed 15:00, do stanowiska kierowania KP PSP w Kluczborku wpłynęło zgłoszenie o pożarze zboża na pniu i ścierniska w Wojsławicach (gm. Byczyna). Ogień rozprzestrzenił się także na las. Spaleniu uległo 3 ha jęczmienia, 5 ha ścierniska oraz 1,5 ha ściółki w lesie.

W akcji wspomagał nas samolot, który jest na wyposażeniu Lasów Państwowych i stacjonuje w bazie pod Opolem – wyjaśnia mł. asp. Karol Grzyb. – Przyleciał na naszą prośbę i dokonał zrzutu wody z powietrza. Las, w którym pojawił się ogień, był prywatny.
W tym samym czasie paliło się zboże na pniu i ściernisko między Jakubowicami a Proślicami.
Wolny od walki z żywiołem nie był też poniedziałek 29 lipca. O 13:00 strażacy gasili pożar ścierniska w Wędryni (gm. Lasowice Wielkie). Dwie godziny później pędzili już do akcji między Krzywizną a Łowkowicami (gm. Kluczbork), gdzie paliło się zboże i ściernisko. Spaleniu uległo 5 ha. Przyczyną zdarzenia była najprawdopodobniej awaria kombajnu. W działaniach brało udział osiem zastępów – trzy z KP PSP w Kluczborku oraz pięć z ochotniczych straży pożarnych.
W poniedziałek strażacy wyjeżdżali jeszcze raz. Po 17:00 paliło się zboże na pniu między Pszczonkami (gm. Byczyna) a Maciejowem (gm. Kluczbork). Ogień szybko się rozprzestrzeniał i stanowił zagrożenie dla pobliskiego lasu.

Na miejsce zadysponowane zostały duże siły i środki, po raz drugi w tym roku wspomagał nas samolot Dromader, który dokonał jednego zrzutu wody na las – relacjonuje mł. asp. Karol Grzyb.
Spaleniu uległo 7 ha upraw. W akcji brało udział szesnaście zastępów straży – z gmin Byczyna i Kluczbork: trzy z JRG Kluczbork, po dwa z OSP Byczyna, OSP Kuniów i OSP Jakubowice, po jednym z OSP Roszkowice, OSP Nasale, OSP Kujakowice Górne, OSP Kujakowice Dolne, OSP Biadacz, OSP Paruszowice, OSP Łowkowice. Przyczyną pożaru była prawdopodobnie iskra od kombajnu.

Zdarza się też tak, że otrzymujemy zgłoszenia o pożarze, wyjeżdżamy do akcji, ale okazuje się, że pożary mają miejsce poza granicą naszego powiatu albo nawet województwa, poza rejonem naszego działania – tłumaczy strażak. – Wtedy zgodnie z procedurami wracamy. Tak aż dwukrotnie zdarzyło się w poniedziałek 29 lipca.
Najpierw strażacy wyjeżdżali do akcji po zgłoszeniu, które wpłynęło od mieszkańców Kostowa (gm. Byczyna). Okazało się, że pożar ma miejsce w Rakowie (gm. Łęka Opatowska, województwo wielkopolskie). Przy drugim podobnym zgłoszeniu paliło się między Wójcinem a Chróścinem (gmina Bolesławiec, województwo łódzkie). Tu miejscowym druhom pomagali strażacy – ochotnicy z Byczyny. MZ

Wstecz Kładka nad zalewem jest gotowa
Dalej Zabytkowa remiza została uratowana