Patryk powalczy o mistrzostwo Europy


Patryk Stosz, zawodnik CCC Sprandi Polkowice, został powołany do polskiej kadry narodowej na mistrzostwa Europy w kolarstwie szosowym, które odbędą się od 7 do 11 sierpnia w holenderskim Alkmaar. Kluczborczanin wystartuje w kategorii elita.

Mistrzostwa Europy w kolarstwie szosowym są imprezą kilkudniową, ale kategoria elita – jak na nazwę przystało – rywalizować będzie na ukoronowanie imprezy, jej ostatniego dnia, czyli w niedzielę 11 sierpnia. Zawodnicy będą zmagać się z 172-km trasą, bardzo trudną technicznie, przebiegającą przez centrum miasta, brukowanymi odcinkami, a nawet przez słynny plac, na którym odbywa się targ holenderskich serów. Bardzo się cieszę z tego powołania, bo to zaszczyt startować w reprezentacji kraju – mówi Patryk Stosz. – Uważam, że na to zasłużyłem. Ciężko pracowałem i mam wyniki. Będę chciał zaprezentować się jak najlepiej. Trasa jest płaska, ale po mieście, cały czas hamowanie, przyspieszanie, prawa, lewa. To mi pasuje.
Ostatnie starty w podobnych warunkach dobrze wróżą. Na kryterium w Tychach kluczborczanin był najlepszy. Wygrał też prolog na Międzynarodowym Wyścigu Kolarskim Bałtyk-Karkonosze Tour, wygrał klasyfikację punktową i przez jeden etap był liderem. Prowadzi także w rankingu mistrzostw Polski w kryteriach ulicznych.

Te wyniki nastrajają mnie pozytywnie – mówi Patryk Stosz. – Może w Holandii również uda się powalczyć, choć zdaję sobie sprawę, że łatwo nie będzie. Będziemy ścigać się z najlepszymi, z europejską czołówką. Planuję pójść w ucieczkę. Na powodzenie we wspólnym finisz nie liczę, bo to jest loteria, wolałbym sobie wcześniej wypracować jakąś dogodną sytuację. Ale jak będzie, zobaczymy.
Jak na razie Patryk Stosz tegoroczny sezon może uznać za udany. Rozpoczął go już w lutym od dwóch wyścigów w Turcji, w których zajmował kolejno czwarte i trzecie miejsca.
Od 14 do 16 czerwca odbywał się Wyścig dookoła Małopolski, gdzie na 2. etapie – z Niepołomic do Nowego Targu – kluczborczanin wywalczył 2. lokatę.

Dużo sobie po tym wyścigu obiecywałem, ale pojechaliśmy zaledwie w czwórkę, czyli słabym składem – relacjonuje Patryk Stosz. – Inne drużyny miały po siedmiu zawodników, mogli się więc zmieniać, odpoczywać. Ale jestem zadowolony z tego etapowego drugiego miejsca.
Z kolei pod koniec czerwca kluczborczanin wygrał Koronę Kocich Gór.

To był klasyk jednodniowy, 148 km, ale było bardzo ciężko – wspomina. – Cały czas góra, dół, góra, dół. Słońce prażyło niemiłosiernie, warunki trudne. Jechaliśmy siedmioosobową drużyną. Do mety dotarliśmy w trójkę, postanowiliśmy odskoczyć od peletonu i się udało. Zwyciężyłem, ale była to praca zespołowa, bez drużyny nie miałbym żadnych szans. Ponadto zdobyłem 40 punktów UCI, czyli liczonych do rankingu światowego, które są bardzo ważne i dla klubu, i dla mnie.
Bardzo dobre, 2. miejsce, zajął Patryk Stosz w klasyfikacji generalnej Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków, który liczył pięć etapów i prowadził z Łodzi do Krosna.

Miałem nadzieję, że w generalce wygram, bo to bardzo prestiżowa impreza, ale straciłem 24 sekundy do Estończyka Normana Vahtry – wspomina kluczborczanin. – Można powiedzieć, że przegrałem o błysk szprychy. Było płasko, czego nie lubię. Wolę górki. Ale mimo wszystko jestem, zadowolony, bo od trzeciego zawodnika dzieliło mnie zaledwie sześć sekund.
Ale nawet, kiedy Patryk Stosz nie był na podium, to przeważnie plasował się w pierwszej dziesiątce lub na początku drugiej.

Te wyniki nie znaczą, że jadę gorzej, ale wówczas zwykle pomagam zawodnikowi, na którego w danym wyścigu jedzie drużyna – tłumaczy. – Często swoje ambicje odłożyć trzeba na bok i wspierać kogoś innego.
Kluczborczanin marzył o jeździe w tegorocznym Tour de Pologne.

Ale każdy klub może wystawić tylko jedną drużynę – wyjaśnia. – W najstarszym polskim wyścigu wystartuje nasza drużyna CCC World Tour, ja jeżdżę w CCC Development, czyli w drużynie młodzieżowej, ale myślę, że start w mistrzostwach Europy zrekompensuje mi to, że jeszcze w tym roku moje marzenie o Tour de Pologne się nie spełni.
Swoje zwycięstwa Patryk Stosz dedykuje kilkumiesięcznemu synkowi Frankowi.

Przed sezonem koledzy mnie straszyli, że jak jest dziecko, to już mogę zapomnieć o wyniku – mówi. – Okazało się, że są lepsze niż były. Franek mnie motywuje.
MZ

Wstecz Foldery zapromują miasto
Dalej Ponad 11 litrów krwi