Lawenda działa uspokajająco


Lawendowe Zacisze od kilku tygodni przyciąga lokalnych fotografów i innych zainteresowanych. Miejsce jest urokliwe, a właściciele sympatyczni.Pomysł na posadzenie lawendy zrodził się przed paroma laty – opowiada Patrycja Dyla-Szynklarz. – Krzysztof, mój mąż, znalazł kilka lat temu książeczkę opisującą jak założyć plantację lawendy, jak o nią dbać oraz co można z niej zrobić. Jednak wtedy mieszkaliśmy w Kłodzku, wynajmowaliśmy mieszkanie i nie było warunków do realizacji tego pomysłu.
Powrócił, gdy małżonkowie cztery lata temu kupili dom w Biadaczu. Oboje pochodzą z Byczyny. Gdy pani Patrycja była w ciąży i na świat miał przyjść starszy syn, postanowili wrócić blisko rodzinnych stron.

Kotlina Kłodzka jest bardzo urokliwa, ale wysokie ceny gruntów na terenach turystycznych wpłynęły na naszą decyzję o kupnie domu w Biadaczu – mówi. – Powrót w rodzinne strony był bardzo dobrą decyzją.
W zeszłym roku założyli plantację, posadzili 2500 sadzonek w trzech odmianach: Grosso, Beat i Hidcote. Lawenda nie jest wymagającą rośliną. Może być sadzona w najbliższym otoczeniu budynków na gorszym podłożu. Ważne, aby miała słoneczne stanowisko i była przycinana przynajmniej 2 razy w roku. Po osuszeniu może służyć jako zapach w woreczku, idealnie nadający się do szafy, auta czy szuflady z pościelą.
Otwarcie sezonu na lawendę ma miejsce w Boże Ciało. Pełny zakwit kwiatów zaczyna się pod koniec czerwca. W lipcu trzeba być uważnym, żeby kwiatki nie spadły na polu, a dopiero na sitach do zbioru.

Oprószamy kwiatuszki z łodyżek i wykorzystujemy je następnie do zrobienia syropu, albo do umieszczenia w saszetkach, dają piękny zapach – wyjaśnia pani Patrycja.
Wiodącym lawendowym produktem jest syrop. Działa uspokajająco, wycisza. Stosuje się go też ze względu na walory smakowe. Syrop robiony jest w tradycyjny sposób, gotowany w garnku z cukrem.

Latem robimy lemoniady, dodajemy do herbaty, na co dzień do kawy – informuje pani Patrycja.
Z lawendy właściciele plantacji robią również mydlane kostki zapachowe.

Postanowiłam wziąć udział w konkursie Lokalnej Grupy Działania „Dolina Stobrawy” dla rękodzielników – opowiada pani Patrycja. – Mydło jest traktowane jako produkt kosmetyczny, jednak nasze kostki są bardziej ozdobą i pamiątką z wytłoczonym logo Lawendowego Zacisza.
Okazjonalnie, zazwyczaj przed świętami Bożego Narodzenia, robią również kostki mydlane o zapachu piernikowym, cytrusowym, cynamonowym.

Myślimy o produkcji olejków eterycznych, ale do tego potrzebny jest już destylator, który kosztuje ponad 30 tysięcy złotych, a to jest już poważna inwestycja – zauważa pani Patrycja.
Po destylacji powstaje skoncentrowany zapach lawendowy i woda o tym samym zapachu, którą można stosować na przykład do przemywania twarzy.
Do tej pory pani Patrycja i jej mąż Krzysztof zainwestowali w plantację ponad 30 tys. złotych – na zakup ciągnika, sprzętu do cięcia roślin, sadzonek. Pani Patrycja jest dietetykiem, jej mąż zootechnikiem, plantację lawendy traktują jako hobby.

Nie jest to działalność, z której moglibyśmy się utrzymać – mówią. – Zobaczymy jak się sytuacja rozwinie, musimy pracować zawodowo, żeby zarobić na dalsze inwestowanie. Jest sporo potrzeb związanych z Lawendowym Zaciszem, chociażby wykonanie parkingu – w tym sezonie mieliśmy dosłownie najazd fotografów, wykonujących sesje w lawendzie.
Pani Patrycja nie spodziewała się, że pole będzie aż tak oblegane przez fotografów.

W tym roku sesje były bezpłatne, w zamian prosiliśmy o podlinkowanie strony internetowej Lawendowego Zacisza – wyjaśnia Patrycja Dyla-Szynklarz. – W przyszłym roku będą już płatne.
Pole musi być ładnie utrzymane, plewione na bieżąco, z ławeczkami, przebieralnią, toaletą, a to są dodatkowe koszty, które ponoszą. Sama działka z lawendą znajduje się na obszarze 20 arów.

Być może zajmiemy się produkcją sadzonek i nie będziemy powiększać pola, jeśli zostaną nam na zimę kwiatki – zauważa pani Patrycja. – A jeżeli sprzedadzą się syropy i susz, pomyślimy o powiększeniu plantacji.
Po pierwszym sezonie istnienia Lawendowego Zacisza syrop znikał z półek, nie tylko lawendowy. Robi się go tu również z płatków dzikiej róży, mniszka lekarskiego, owoców czarnego bzu i lipy.
Plantacja lawendy w Biadaczu jest jedyną tak dużą w województwie opolskim.
WD

Wstecz Wśród najtężniejszych głów na świecie
Dalej Piknik na zakończenie terapii