Latanie jest bezpieczne


Szesnastoletni Filip Stasiak pasjonuje się lotnictwem. Marzy, żeby zostać pilotem samolotów pasażerskich. Prowadzi warsztaty, w których przekonuje, że latanie jest bezpieczne.

Filip Stasiak jest uczniem Zespołu Szkół Ogólnokształcących. Od ośmiu lat jego pasją jest lotnictwo. Zaczęła się ona od przypadkowej wizyty na lotnisku w Katowicach i trwa do dziś.
Kluczborczanin nie tylko wie niemal wszystko o samolotach, lotniskach, procedurach. Jako pasażer ma na koncie kilkadziesiąt podróży samolotowych, wylatał na domowym symulatorze setki godzin i jakby tego było mało, dzięki TDJ Fundation (organizacja pomagająca młodym ludziom w rozwoju i realizacji marzeń – przyp. red.), pod której był opieką, udało mu się posadzić prawdziwy samolot na płycie lotniska Warszawa-Modlin.
Podczas warsztatów, które odbyły się w kluczborskim Zespole Szkół Ogólnokształcących, Filip mówił m.in. jak kupić bilety na samolot, nadać bagaż, przejść odprawę, ale przede wszystkim przekonywał, że latanie jest przyjemne i nie trzeba się go bać. Pilotowi musimy zaufać, bo każdy przedstawiciel tego zawodu jest pasjonatem i kocha to, co robi – tłumaczył Filip Stasiak. – W Polsce, aby uzyskać licencję, trzeba zainwestować około dwustu pięćdziesięciu tysięcy złotych. Nikt nie poświęca takich pieniędzy, aby zginąć.
Najbardziej stresującymi momentami lotu są start i lądowanie. Każdy podróżny marzy o lądowaniu miękkim.

Ale twarde jest bardziej ekonomiczne dla samolotu -wyjaśniał pasjonat. – Amortyzatory są w stanie wytrzymać upadek maszyny z wysokości nawet pięciuset metrów i się nie połamią. A im twardsze lądowanie, tym mniej się ścierają opony. Na przykład Ryanair każe swoim pilotom lądować twardo.
Każdy start i każde lądowanie są w stu procentach bezpieczne i kontrolowane przez pilota, drugiego pilota, systemy, całą załogę i obsługę naziemną.
Roli kontrolera ruchu nie można przecenić. Pilnuje on przede wszystkim tego, żeby samoloty nie zderzyły się w locie. Widzi na ekranie wszystkie samoloty znajdujące się w pobliżu, wie o ich wysokości, liczbie osób na pokładzie, decyduje czy pilot może wystartować, czy może skręcić, czy może zniżać lot. Każdy manewr pilot musi konsultować z kontrolerem.

Przy obecnych zabezpieczeniach nie ma teraz możliwości, by samoloty zderzyły się w powietrzu – argumentował Filip Stasiak. – Nie tylko chodzi o kontrolę lotów, ale także o system antykolizyjny TCAS, który jest zamontowany w każdym z samolotów. Kiedy dwa samoloty lecą na siebie, ich systemy antykolizyjne się łączą. Wówczas jedna z maszyn jest kierowana do góry, a druga w dół. Natomiast piloci mają odcięte sterowanie. Dzieje się to z uwzględnieniem wszystkich samolotów znajdujących się w pobliżu.
W każdej chwili na świecie lata około 16 tys. samolotów pasażerskich, wliczając samoloty wojskowe, awionetki, szybowce, daje to około pięciuset maszyn. Od 10 lat nie doszło do zderzenia samolotów w powietrzu. Co sekundę na świecie startuje lub ląduje około pięciu samolotów.
Statystyki mówią, że śmierć w samochodzie wynosi 1:5 tys., a w samolocie 1:11 mln i to prawdopodobieństwo dotyczy wypadku w wyniku awarii samolotu.

A o nią też jest bardzo trudno – wyjaśniał Filip. – Samolot przed lotem jest bardzo dokładnie sprawdzany. Kontrolerom nie ujdzie choćby najmniejszy szczegół. Lot może zostać odwołany nawet przez spaloną żarówkę.
Wbrew pozorom latanie nie jest podróżowaniem drogim.

Mnie udało się polecieć najtaniej za dziewięć złotych – mówił pasjonat. – A najtańsze bilety są przeważnie na loty, które odbywają się 13. dnia danego miesiąca – ludzie są przesądni i linie lotnicze mają nadzieję, że ceną skuszą podróżnych do latania tego dnia. W samolotach nie ma nawet miejsc oznaczonych numerem trzynaście, bo nie cieszyły się powodzeniem.
Organizatorami spotkania – oprócz Filipa – byli ZSO, a także biuro podróży AS Travel z Byczyny.

Nie mógłbym rozwijać moich zainteresowań, gdyby nie zaufanie i wsparcie rodziny – rodziców, a także babć Krystyny Stasiak oraz Krystyny Drygały, za co bardzo im dziękuję – dodał pasjonat.
Warsztatami prowadzonymi przez kluczborczanina zainteresowana jest także Miejska Biblioteka Publiczna z Opola.
Gdyby ktoś przed lotniczą podróżą potrzebował przewodnika, który osobiście go poinstruuje, a nawet pojedzie na lotnisko, Filip Stasiak deklaruje taką pomoc. MZ

Wstecz Piknik na zakończenie terapii
Dalej Zupa z dorsza - mega smak