Ku pamięci na rowerach


W niedzielę 4 sierpnia odbył się III Strojecki Rajd Rowerowy im. Bogdana Pszenicy. 27-kilometrową trasę przejechało 150 osób w różnym wieku.

Bogdan Pszenica zmarł nagle 21 marca 2017 roku. Miał niespełna 60 lat. Jego śmierć była szokiem nie tylko dla najbliższych, ale także całego środowiska. Znany na Opolszczyźnie biznesmen – właściciel Narzędziowni – prowadził zdrowy i aktywny tryb życia. Na rowerze przemierzał setki kilometrów, zachęcał do tego także innych. To właśnie on był inicjatorem założenia – istniejącej do dziś – grupy kolarskiej Cykliści Strojec.O zorganizowaniu lokalnego rajdu myśleliśmy z Bogdanem już wcześniej – mówi Jarosław Knaga, zastępca dyrektora Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Praszce, działacz sportowy ze Strojca. – Gdy więc Bogdan zmarł, nie mieliśmy wątpliwości, że rajd powinien nosić jego imię. Bo na pamięć zasłużył. Wspomagał wszystkie strojeckie organizacje: straż pożarną, świetlicę wiejską, klub sportowy Budowlani, a także szkołę.
Pierwszy rajd zgromadził na starcie 100 osób, w drugim było 119 uczestników, a w niedzielnym aż 150! Przyjmujący zapisy: Irena Rękowicz, Daniel Pilak i Damian Błaszczak nie mieli chwili wytchnienia.
Jako pierwsza na listę startową zapisała się Paula Pszenica.

Nie wyobrażam sobie, aby mogło być inaczej – mówi pani Paula.
Na starcie nie zabrakło też Cyklistów: Grzegorza Rękowicza, Ireneusza Ośródki, Jarosława Ośródki, Jerzego Rasztara, Krzysztofa Pokorskiego, Karola Włóki, Mateusza Pszenicy, Daniela Pilaka i Wojciecha Pokorskiego.

Udział w tym rajdzie to nasz obowiązek – tłumaczy Grzegorz Rękowicz. – Bogdan był nie tylko założycielem grupy, ale także jej dobrym duchem. Na pewno będziemy uczestniczyli w tej imprezie tak długo, jak długo będzie trwała.
Cykliści to zahartowana w boju grupa. Spotykają się w każdą niedzielę i jadą „w świat”.

W ciągu roku uzbiera się grubo ponad dwa tysiące kilometrów – zauważa Ireneusza Ośródka.
W gronie uczestników był również Romuald Natkański, który z Bogdanem Pszenicą wielokrotnie brał udział w Dobrodzieńskiej Secie. Obaj panowie w latach 1984-1989 wspólnie organizowali też w Strojcu… wyścigi kolarskie.

Odbywały się one pod hasłem „Szukamy następców Stanisława Szozdy” – wspomina pan Romuald. – To była jazda indywidualna na czas. Wyścigi cieszyły się dużą popularnością. W każdym startowało po blisko sto osób.
Zanim barwny peleton cyklistów wyruszył na trasę, to uczestnicy otrzymali wskazówkę.

To jest rajd, a nie wyścig, więc ze względów bezpieczeństwa nie wolno wyprzedzać, bo jedziemy też głównymi drogami – informował Jarosław Knaga.
Trasa niedzielnego wydarzenia była najdłuższa z dotychczasowych. Liczyła 27 km, a jej pomysłodawcą był Jerzy Rasztar, od trzech lat pilot rajdu.

Serce się cieszy, gdy widać tylu ludzi chętnych do jazdy – mówi pan Jerzy.
Rowerzyści wystartowali z Sołeckiego Centrum Rekreacji i Sportu w Strojcu, a kolejnymi miejscowościami na trasie były: Żytniów, Chwiły, Porąbki, Łazy, Odcinek (tu w Centrum Sołeckim była przerwa na poczęstunek), Dalachów, Lachowskie, Gana, Kuźniczka, Skotnica, a meta znajdowała się tam, gdzie start.

W poprzednich dwóch edycjach jechaliśmy głównie po gminie Praszka – zauważa Jarosław Knaga. – Tym razem „zahaczyliśmy” o sporą część sąsiednich Rudnik.
Na kolarską imprezę przyjechali cykliści nie tylko z gminy Praszka. Byli uczestnicy z Kępna, a nawet z Jaworzna, tego śląskiego: państwo Listkiewiczowie – Olga, Dagmara, Michał i Tomasz. Jechały całe rodziny. Państwu Aleksandrze i Arkadiuszowi Krupom z Praszki towarzyszył 5-letni syn Bartek oraz dziadkowie Andrzej i Krystyna, zaś 7-letnia Magdalena Krupa przejechała sama trasę w towarzystwie mamy Agnieszki.
Na mecie na najmłodszych uczestników – w nagrodę za przejechanie trasy – czekały upominki. Wszystkie dzieci w wieku do 10 lat otrzymały skakanki (dziewczynki) oraz dmuchane wakacyjne piłki z logo M-GOKiS-u. A później milusińscy do woli mogli się wyszaleć na darmowych dmuchańcach, które zafundował Tomasz Szymański z Praszki.
Z kolei gadżetami gminy Praszka uhonorowani zostali najstarsi uczestnicy rowerowej wyprawy. Byli nimi: Maria Pacha ze Strojca (wśród pań), Tadeusz Zagrodnik z Kowali, Jan Sudomierski z Praszki oraz Jan Kokot z Brzezin.

W ubiegłym roku z okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości w ciągu jednego dnia przejechałem sto kilometrów po gminach Praszka, Gorzów Śląski i Rudniki – wspomina 71-letni Jan Kokot.
Organizatorzy już myślą o przyszłorocznej imprezie.

Na terenie gminy Praszka powstaje sporo ścieżek rowerowych i w kolejnym rajdzie będziemy mogli jechać właśnie nimi, a nie publicznymi drogami – zauważa Jerzy Rasztar.
Wszyscy wyjeżdżali ze Strojca zadowoleni i z deklaracją udziału w kolejnej edycji Strojeckiego Rajdu Rowerowego.

Serdecznie dziękuję wszystkim uczestnikom za udział w rajdzie – mówi Mateusz Pszenica. – To dla nas bardzo ważne, że tyle osób zechciało uczcić pamięć Bogdana. Jeśli widział to z góry, z pewnością było mu bardzo miło. Kontynuujemy to, co on robił i nadal wspieramy lokalne inicjatywy.

Dziękuję państwu Pszenicom za wsparcie przy organizacji rajdu – podsumował Jarosław Knaga.
Imprezę zakończył wspólny grill.
AS

Wstecz Pierogi w roli głównej
Dalej Bardzo twórcze letnisko