Ruszyli śladami historii


Mieszkańcy wioski odświeżyli sobie historię lokalną. Mieli ku temu okazję w trakcie rajdu doliną Budkowiczanki śladami dawnego hutnictwa.

Rajd odbył się w sobotę 13 lipca. Grupa rowerzystów wyruszyła z Szumiradu, przejechała przez położone w głębi lasu przysiółki wioski, by zakończyć wyprawę w altanie, gdzie miał miejsce dalszy ciąg atrakcji.
Wszystko odbyło się w ramach projektu „Szumi las w Szumiradzie”, który otrzymał dofinansowanie w wysokości 6 tys. zł z Programu Działaj Lokalnie. Na naszym terenie organizowany jest on przez Polsko-Amerykańską Fundacji Wolności i Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania „Dolina Stobrawy”. Wniosek do konkursu grantowego złożyła grupa nieformalna z Szumiradu działająca pod nazwą „Razem możemy więcej”, w skład której wchodzą sołtys Sławomir Pazdrowski, Jolanta Królewicz, Izabela Widera oraz były sołtys Mieczysław Płaszewski.

Nie mamy nic w Szumiradzie – ani salki, ani szkoły, ani kościoła, nie ma nawet sklepu, jest tylko bar – mówi Jolanta Królewicz. – Ludzie nie mają gdzie się spotykać. Ale nasza grupa nieformalna postanowiła udowodnić, że nawet nie mając nic, możemy działać, że razem możemy więcej, mimo tych przeciwności. Stworzyliśmy ofertę wydarzeń i spotkań, żeby dać ludziom możliwość integracji i zachęcić ich do wyjścia z domu. Nasz projekt jest alternatywą dla komputerów i telefonów, a jego sednem działanie, spotkanie, aktywność.
Projekt został podzielony na kilka etapów, które odbywają się co dwa tygodnie w czasie wakacyjnych miesięcy. Podczas pierwszego podleśniczy oprowadził uczestników po ścieżce tematycznej, która prowadzi przez rezerwaty Szumirad i Kamieniec.
Drugim był właśnie sobotni rajd. Odbędą się też warsztaty wikliniarstwa, warsztaty pracy w drewnie, które poprowadzą specjaliści z Borkowic, będących wioską tematyczną. Na koniec zaplanowano podsumowanie projektowych działań, w trakcie którego odbędzie się m.in. rozstrzygnięcie konkursu plastycznego dla dzieci pt. „Szumi las w Szumiradzie”.

O tym, które prace są najpiękniejsze, zdecydują uczestnicy spotkania podczas głosowania – zapowiada Jolanta Królewicz. – Wszystkie zostaną nagrodzone.
Ci, którzy wzięli udział w sobotnim rajdzie, szukali śladów dawnego hutnictwa. A ich przewodnikiem w tych poszukiwaniach był Lech Hrywna, emerytowany nauczyciel, były dyrektor szkoły w Lasowicach Wielkich i pasjonat historii lokalnej, który ma na koncie dwie publikacje na ten temat.

Historia miejsc, które odwiedziliśmy, jest bardzo bogata – mówi Lech Hrywna. – Szumirad i Kamieniec to dawny okręg hutniczy, który istniał tu przez około sto lat.
Po przejęciu tych terenów przez państwo pruskie w XVIII wieku, rozpoczęły się wielkie inwestycje w gospodarkę, karczowanie lasów, budowanie hut i kuźni.

Państwo pruskie było państwem militarnym, opartym na armii i wojnach – opowiada pasjonat. – Potrzebowało żelaza, by te wojny prowadzić.
A ponieważ Szumirad i jego okolice były bogate w rudy darniowe, powstał tu wielki jak na tamte czasy i prężny okręg przemysłowy. Inwestował tu ród Hohenlohe-Ingelfingen, który pod względem zasobności był drugim na Śląsku i piątym w całych Prusach.

Przeszło tysiąc osób miało tu zatrudnienie – mówi Lech Hrywna. – Aż trudno sobie wyobrazić ten ruch, tu wszystko tętniło życiem. Dla przykładu w 1795 roku w szumiradzkich zakładach produkowano około osiemnaście tysięcy cetnarów żelaza rocznie, co daje dziewięćset tysięcy kilogramów.
W hucie wyrabiano żelazo, świeżarki je przerabiały, kuźnie udoskonalały, a na Radomilu była walcownia – tam wyrabiano blachy oraz pręty metalowe i wywożono je wozami do Opola i Brzegu.

Oprócz zakładów powstawały domy dla robotników, hotele, karczmy – opowiada Lech Hrywna. – Z Kamieńca na stację w Szumiradzie prowadziła kolej wąskotorowa. Szumiradzki okręg stracił na znaczeniu, kiedy rozpoczął się przemysłowy rozwój ośrodków Górnego Śląska. Dziś można znaleźć ostatnie ślady po tamtych czasach. Przysiółki Szumiradu praktycznie się wyludniły. Na przykład na Kamieńcu już nie mieszka na stałe nikt. Zostały tylko pojedyncze domy, ale pewnie za kilka lat ich także nie będzie. To, co kiedyś ludzie z wielkim trudem wyrwali przyrodzie, dziś ona z powrotem zagarnia dla siebie. Co ciekawe, w czasie drugiej wojny światowej podobno w szumiradzkich lasach polował Hermann Göring. Przyleciał tu samolotem, który lądował na lotnisku w Trzebiszynie. Nie znalazłem na ten temat informacji w dokumentach, ale miejscowi opowiadali, że uczestniczyli jako dzieci w jego powitaniu.
Uczestnicy rajdu poszukiwali żelaznego „kamienia”, który powstał w miejscowej hucie, ale nie trafili na jego ślad. Widać bujna roślinność mocno go ukryła. Mieli za to okazję zobaczyć dom z cegieł powstałych z żużlu, będącego pozostałością po hutniczym wytopie, staw na Kamieńcu, gdzie kiedyś była przystań z łódkami i stateczkami, liczne kapliczki po drodze oraz miejsca, gdzie był wyrabiany węgiel drzewny i smoła.

Chociaż te tereny mamy bardzo dobrze objeżdżone na rowerach i znamy je jak własną kieszeń, rajd był dla nas ciekawym wydarzeniem – mówią najmłodsi uczestnicy: Fabian Methner, Magda Methner, Mehmet Widera, Hubert Neuman i Dawid Dąbkiewicz. – Fajnie było posłuchać kogoś, kto dokładnie zna ich historię. Najbardziej nas zadziwiło, że nic nie jest na zawsze. Te wsie, które kiedyś były pełne ludzi, teraz są całkowicie opuszczone.
Nie tylko dla dzieci wyprawa obfitowała w historyczne odkrycia.

Mieszkam tu dwadzieścia lat i dopiero teraz dowiedziałam się, skąd wywodzi się nazwa naszej wioski – mówi Jolanta Królewicz. – Okazuje się, że był tu rycerz Radowoj. Siedział sobie pod drzewem i stwierdził, że mu pięknie szumi i jest z tego powodu rad. I tak powstał Szumirad.
Rajd był bardzo udany. Mimo niepewnej pogody – poprzedziła go ulewa – frekwencja była spora. Stracone kalorie rowerzyści mogli nadrobić dzięki poczęstunkowi, o który zadbali organizatorzy. Były kiełbaski z grilla, ciasto, herbata, kawa. A dla tych, którzy mieli jeszcze zapas sił, sportowe rozgrywki i zabawy.
MZ

Wstecz Rodzinny spacer z pupilami
Dalej W klimatycznym kolorze