Piłują od dwudziestu lat


31 zawodników z Polski, Niemiec, Francji i Słowacji wystartowało w jubileuszowych XX Międzynarodowych Zawodach Drwali. Do rywalizacji stanęli nie tylko mężczyźni, ale i kobiety.

Zawody drwali w Bobrowie regularnie odbywają się już od dwóch dekad. Na pomysł ich organizacji wpadli miejscowi druhowie. Ten okazał się strzałem w dziesiątkę. I tak rokrocznie do wioski zjeżdżają najlepsi pilarze nie tylko z Polski, ale i całej Europy. Ostatni weekend (7-8 lipca) należał właśnie do nich. Do rywalizacji o miano najlepszego drwala stanęło 29 mężczyzn i dwie kobiety.

– Pierwszy mój start w Bobrowie zaliczyłam w 2010 roku – mówi Julia Królik, brązowa medalistka ubiegłorocznych mistrzostw świata w Norwegii oraz laureatka tegorocznej nagrody za najlepszą rzeźbę w Bobrowie. – Przygodę z zawodami rozpoczęłam zupełnie przypadkowo, bo i w zasadzie z przypadku trafiłam do Technikum Leśnego w Brynku. To tam, po ukończeniu kursu pilarza, jeden z nauczycieli zaproponował mi bym spróbowała sił w zawodach. I tak wszystko się zaczęło. Sporo trenowałam, bo zadania do wykonania do łatwych nie należą.

Zawodnicy zmierzyli się w pięciu różnych konkurencjach: ścince i obalaniu drzew na cel, wymianie piły łańcuchowej, kombinowanej przerzynce kłód, dokładności przerzynki i okrzesywaniu pni.

– Startując w tych zawodach spełniłam swoje marzenie – zapewnia Dajana Pluskota, osiemnastolatka z Radłowa. –  Moi rodzice od lat sponsorują tę imprezę, a ja od zawsze chciałam się sprawdzić. W październiku ubiegłego roku zaliczyłam kurs pilarza i zaczęłam myśleć o konkursie. W przygotowaniach do startu pomógł mi pan Jacek Stochniałek.

Jacek Stochniałek nie raz stawał na najwyższym podium zawodów, wyszkolił też wielu zawodników. W tym roku co prawda w rywalizacji nie uczestniczył, ale na brak emocji nie narzekał – dał gościnny pokaz umiejętności i mocno dopingował swoją uczennicę.

– Myślałem, że Dajana potrenuje trochę i odpuści, ale ona nie dała za wygraną, naprawdę solidnie pracowała – zdradza mistrz. – Przez ostatnie miesiące każdego dnia poświęcała sporo czasu na przygotowania.

Dajanie świetnie poszła ścinka w lesie, w której zajęła wysoką trzecią lokatę.

– Muszę jeszcze popracować nad precyzją, bo najwięcej problemów przysporzyła mi kombinowana przerzynka – wyjaśnia młoda radłowianka, która ostatecznie w juniorskiej stawce zajęła szóstą lokatę. – Rezygnować ani myślę, już wiem, że w kolejnych zawodach wystartuję na pewno.

Ostatecznie zwycięzcą wśród juniorów został Maciej Pilarski, drugą lokatę zajął Marcin Badura, a trzeci był Mariusz Kawulok. Wśród seniorów triumfował Kamil Szarmach, który mistrzowski tytuł w Bobrowie wywalczył też w 2014 roku. Ponadto został on również uznany za najbezpieczniej pracującego zawodnika. Drugie miejsce zajął Jarosław Perveka ze Słowacji, a trzecie Zenon Sobolewski.

Rekord życiowy zaliczył natomiast Tomasz Kowol z Radawia. Na okrzesanie pnia potrzebował zaledwie 12 sekund.

– Szkoda tylko, że pozostał jeden sęk, bo gdybym zadanie wykonał bezbłędnie, to sięgnąłbym po światowy rekord, obecnie wynosi on 12,50 – tłumaczy zawodnik, który mistrzowski tytuł w Bobrowie wywalczył w 2013 roku. – Tym razem nie poszła mi ścinka w lesie, w innych konkurencjach sporo odrobiłem, ale na podium nie miałem już szans.

Tomasz Kowol ostatecznie zajął szóstą lokatę wśród seniorów, ale publice dostarczył sporo emocji – bowiem nie tylko utalentowany z niego drwal, ale i mega showman. Na konkursowej arenie, w blasku fleszy, czuł się jak ryba w wodzie, co podobało się zebranym.

– Takie zawody to świetna promocja miejscowości i gminy nie tylko na ogólnopolskiej, ale i międzynarodowej arenie – mówił Grzegorz Domański, wójt gminy Rudniki. – To też okazja do nawiązywania nowych kontaktów, bowiem zagranicznym delegacjom często towarzyszą przedstawiciele władz. W tym roku gościliśmy miedzy innymi burmistrza z niemieckiej partnerskiej gminy Feilitzsch – Franciscco Hernandez Jimeneza. To była okazja do zaprezentowania ostatnio wykonanych inwestycji w gminie, ale i czas na wymianę doświadczeń oraz zacieśnienie współpracy.

Niemiecki burmistrz gminę Rudniki odwiedził już po raz drugi. Przyznał, że świetnie się tu czuje – jak we własnym domu i już zaprosił naszą delegację na obchody 900-lecia Zedtwitz, jednej z miejscowości w gminie, którą zarządza.

Głównym organizatorem zawodów, które odbyły się pod patronatem Państwowej Inspekcji Pracy, była Ochotnicza Straż Pożarna z Bobrowy, a współorganizatorami dyrekcja regionalna Lasów Państwowych w Katowicach, Urząd Gminy Rudniki, Gminny Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Rudnikach, Urząd Marszałkowski w Opolu oraz Starostwo Powiatowe w Oleśnie. Zawody wsparła też liczna grupa sponsorów.

AK

Wstecz Rowerem do pracy
Dalej Spacerownik po atrakcjach