Przez NATO do mistrzostw świata


Michał Łowicki, dzięki wolontariatowi, uczestniczył w prestiżowych wydarzeniach sportowych i politycznych. Ostatnio pracował w kontroli antydopingowej podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej U-20. Może się też pochwalić udziałem w szczycie NATO.

Przygoda kluczborczanina z wolontariatem zaczęła się, kiedy jeszcze był uczniem klasy mundurowej w Zespole Szkół Licealno-Technicznych.

– Zaczynałem jak wielu młodych ludzi od Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy – opowiada Michał Łowicki. – Przygodę tę postanowiłem kontynuować po wyjeździe na studia do Wrocławia, przede wszystkim po to, aby zbierać doświadczenie i kontakty.

Kolejnym wolontariatem był ten podczas targów gier komputerowych Intel Extreme Masters w 2015 roku w Katowicach.

– Pomagałem przy obsłudze medialnej i pracowałem także pomagając w organizacji sponsorom i partnerom imprezy – opowiada. – Ten etap był jak śnieżna kula, dzięki niemu trafiłem na kolejne, jeszcze ciekawsze i bardziej prestiżowe wydarzenia.

Ale na targi gier wcale tak łatwo nie było się dostać.

– Aplikowałem chyba dwa albo trzy razy z rzędu – relacjonuje Michał Łowicki. – Stwierdziłem, że będę próbował do skutku, tym bardziej, że wtedy gry komputerowe bardzo mnie interesowały.

Następnie kluczborczanin przeszedł pozytywnie rekrutację na Mistrzostwa Europy w Piłce Ręcznej Mężczyzn Polska w 2016 roku we Wrocławiu.

– Wtedy po raz pierwszy trafiłem do kontroli antydopingowej – opowiada. – To bardzo odpowiedzialny dział, do którego dopuszcza się bardzo małą grupę wolontariuszy. Można powiedzieć, że to praca dla wtajemniczonych. Na każdej imprezie na badania antydopingowe kładzie się szczególny nacisk, więc czuliśmy odpowiedzialność.

W kontroli antydopingowej Michał Łowicki pracował także podczas Mistrzostw Świata FIFA U-20, które niedawno zakończyły się w Łodzi.

– Przed meczem nie wiadomo, czy kontrola będzie, czy też nie – mówi kluczborczanin. – Kiedy zaczynała się procedura, dowiadywaliśmy się od głównego delegata tylko my, przydzieleni do tego działu. Otrzymywaliśmy informację, którzy zawodnicy zostali wylosowani do kontroli, a mogli być to nawet rezerwowi, którzy ani na minutę nie wyszli na boisko. Taką informację otrzymywaliśmy w trakcie meczu o wcześniej ustalonym czasie. I od tej chwili nie mogliśmy z zawodnika spuszczać oka. A zwłaszcza musieliśmy go pilnować po zakończeniu meczu, zaraz po zejściu z płyty boiska, aby na przykład nie zszedł do szatni lub nie próbował w żaden sposób uniknąć kontroli. Naszym zadaniem było poinformowanie go o tym, że został wyznaczony do kontroli i doprowadzenie do pokoju medyków.

Zwykle problemów nie było. Największe to te komunikacyjne, bo nie wszyscy piłkarze znali na tyle angielski, żeby spokojnie móc się komunikować.

– Na mistrzostwach byli też przecież na przykład Nigeryjczycy, Tahitańczycy czy Koreańczycy, a sporo z nich po angielsku nie mówiło – opowiada kluczborczanin.

Praca wolontariuszy podczas tak wielkich imprez jest bardzo ważna.

– Ostatnie mistrzostwa świata w piłce nożnej U-20 to była świetnie zorganizowana impreza, niemalże każde zadanie było rozpisane na czynniki pierwsze – relacjonuje Michał Łowicki. – W samej Łodzi, gdzie odbywały się między innymi mecze otwarcia i zamknięcia, było około 180 wolontariuszy, nie licząc zatrudnionych pracowników. Wszystko było dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Każdy w tej układance był ważny.

Michał Łowicki, aby móc uczestniczyć w takich wydarzeniach, poświęca swój czas i nierzadko również pieniądze.

– Jedyny minus tych wolontariatów jest taki, że nie każdy organizator zapewnia noclegi – mówi. – Tak też było i tym razem, na szczęście mam kuzyna w Łodzi, u którego mogłem nocować. Oprócz tego, aby wygospodarować czas na wyjazdy, musiałem odpowiednio wcześniej dostosować godziny pracy u obecnego pracodawcy. Na szczęście nie miałem z tym problemu i mogłem spokojnie skupić się na organizacji turnieju.

Ale tak naprawdę zysków z udziału w wolontariacie jest więcej niż wyrzeczeń.

– Mam możliwość brać udział w imprezie o wielkiej randze, obserwować ją niemal z najlepszych miejsc – wyjaśnia kluczborczanin. – W telewizji widzimy tylko produkt finalny. Aż trudno sobie wyobrazić ile osób pracuje przy takim wydarzeniu. Sprawdzają, czy stolik jest ustawiony w dobrą stronę, czy kamera stoi właściwym miejscu.

Każdy szczegół jest dopracowany. Jedna osoba pilnuje drugiej. Choćby przy płachcie, którą rozkłada się przed meczem na płycie, pracuje 30 osób, bo nie może być na niej nawet jednego zagięcia.

– Ponadto na meczach byłem w sektorze, w którym siedzą przedstawiciele drużyn, a bardzo często tuż przy płycie boiska – zresztą miałem swoje pięć sekund w telewizji, bo uchwyciła mnie kamera, więc debiut mam za sobą – mówi Michał Łowicki. – Ale na poważnie, to poznaję od kuchni jak się robi takie imprezy. Miałem okazję porozmawiać z zawodnikami, a niektórzy z nich to już są gwiazdy światowej piłki. Przyszłość futbolu to właśnie oni. Wielkim przeżyciem było także oglądanie na żywo finału mistrzostw, w którym Ukraina zwyciężyła Koreę Południową. A wielką satysfakcją podziękowania od drużyn za świetną organizację. Cieszyłem się z tego, bo przecież też byłem częścią tego zespołu.

A jak trafić na ciekawy wolontariat?

– Trzeba szukać ogłoszeń w internecie – mówi Michał Łowicki. – Później wypełnić kwestionariusz i przejść rozmowę kwalifikacyjną po polsku oraz angielsku. Bardzo dobra znajomość języka obcego to podstawa, ale jeden to już trochę za mało, dlatego zamierzam nauczyć się kolejnego i dodatkowo jeszcze języka migowego.

Udział w wolontariacie jest bardzo dobrze oceniany przez pracodawców.

– Miałem okazję tego doświadczyć – relacjonuje kluczborczanin. – Podczas wielu rozmów o pracę usłyszałem, że moje doświadczenie jest ciekawe i bogate. Widać, że chce mi się działać i rozwijać, a to obecnie bardzo ważne.

Michał Łowicki przygody z wolontariatem jeszcze nie zamierza zakończyć.

– Wiem, że nie potrwa ona długo, bo skończyłem studia i pora zająć się pracą na cały etat, a wówczas już trudno mi będzie wygospodarować czas – wyjaśnia.  – Ale jeszcze będę starał się pojechać jako wolontariusz na igrzyska olimpijskie, czy finał Ligi Mistrzów. To dopiero byłoby wyzwanie.

MZ

Wstecz Parafia z bogatą historią
Dalej Marzyłam, aby zamieszkać w pałacu