Orkiestra kilku pokoleń


W październiku minie siedemdziesiąt lat od założenia strażackiej orkiestry dętej. Muzykanci – ze względu na to, że najlepiej czują się w plenerze, a granie na świeżym powietrzu dobrze wychodzi latem, jubileusz uczcili w sobotę 15 czerwca.

W uroczystości wzięły udział jeszcze zaprzyjaźnione Młodzieżowa Orkiestra Dęta z Chocianowic i Orkiestra dęta OSP Jasienie.

Najpierw zespoły w rytmie granych przez siebie marszów przeszły z remizy do kościoła parafialnego, gdzie odbyła się Msza św. w intencji byczyńskich muzyków. Część oficjalna miała miejsce w rynku. Kapelmistrz Filip Osada przypomniał historię orkiestry. A potem – jak to zwykle na jubileuszach bywa – popłynęły życzenia, gratulacje i podziękowania od władz gminy, ośrodka kultury, ochotniczych straży pożarnych i zaproszonych orkiestr. Szczególnie uroczyście podziękowano za dotychczasową pracę Henrykowi Barczowi, który przez 19 lat – do marca 2019 r. – był kapelmistrzem orkiestry.

Uroczystość uświetniły koncerty orkiestr z Jasienia, Chocianowic oraz jubilatów. Największe emocje były na końcu, kiedy zespoły wspólnie zagrały trzy marsze oraz tradycyjne „Sto lat”.

Marszem, polką i walcem orkiestra dęta stoi …

Orkiestra powstała w październiku 1949 roku. Inicjatorem jej założenia był Czesław Zimoch, ówczesny prezes byczyńskiej OSP. Brakowało jednak muzyków. Aby ich wyszkolić, pan Czesław sprowadził do Byczyny kapelmistrza Władysława Grzesiaka z Kępna. Ten rozpoczął nauczanie gry na różnych instrumentach zarówno młodych, jak i dorosłych chętnych do występowania w orkiestrze. Było ich sporo.

– Pewnego razu usłyszałem granie muzyków – wspomina 86-letni Ewald Barcz, który w orkiestrze gra od jej początku. – Chciałem wejść do pomieszczenia, gdzie grali, ale się wahałem. Kiedy jednak zobaczyłem, że inni wchodzą i wychodzą, odważyłem się i wszedłem. Podszedłem do Grzesiaka i powiedziałem, że chcę się uczyć grać na skrzypcach, bo miałem je w domu.

Nie wszystkim starczało wytrwałości. Problemem był też brak instrumentów. Aby się uczyć, przyszli muzycy wypożyczali je od kapelmistrza za pewną odpłatą.

– Za wypożyczenie instrumentu Grzesiak brał 30 złotych miesięcznie – wspomina Ewald Barcz. – Nie była to bardzo duża kwota, ale dla niektórych był to już problem. Ja nie płaciłem, skrzypce były moje. Wkrótce za radą Grzesiaka zacząłem grać na trąbce i tak już zostało. Trąbka też była moja.

Brakowało również podręczników do nauki gry na instrumentach. Z tym radzili sobie uczniowie przepisując własnoręcznie nuty z podręcznika gry na trąbce. Nauka gry, początkowo indywidualnej, a później również zespołowej, posuwała się do przodu.

Po raz pierwszy orkiestra zagrała w czerwcu 1951 r. na pogrzebie. Od tamtej pory grała na wielu uroczystościach, głównie państwowych i kościelnych.

W połowie lat 50. rozwiązał się problem instrumentów. Po zlikwidowanej brygadzie „Służba Polsce” przekazano ich cały zestaw Ochotniczej Straży Pożarnej z przeznaczeniem dla orkiestry. Od tego czasu występuje ona jako strażacka.

Zespół miał swoje wzloty i upadki, ale przez cały czas trwał. Zmieniał się jego skład osobowy. Zmieniali kapelmistrze. Pierwszym był Władysław Grzesiak. Po nim funkcję tę krótko sprawowali: Marian Gawron z kluczborskiej straży, a następnie Piotr Mendel prowadzący podobną orkiestrę w kluczborskiej ZSZ.

Później przez wiele lat orkiestra nie miała kapelmistrza. Na zasadzie koleżeńskiej prowadził ją Zbigniew Biliński, nauczyciel byczyńskiej szkoły. Próby odbywały się wówczas tylko przed występami orkiestry. Nuty dla nich pisali m.in. wspomniany Zbigniew Biliński i Piotr Goliński.

– Najwięcej było pogrzebów – mówi Henryk Barcz, brat pana Ewalda, również grający w orkiestrze od jej początku. – Józef Kalfa, jeden z muzykantów, jeździł rowerem i namawiał tych, którzy mogli zagrać. Potem odbywała się próba.

Na początku lat 80. kapelmistrzem został Henryk Maksymowicz, który ukończył kurs kapelmistrzowski w Opolu. W orkiestrze grali głównie starzy muzycy, ale nowy kapelmistrz postawił na młodość. Zaczął uczyć gry na instrumentach uczniów starszych klas szkoły podstawowej. Był kapelmistrzem wymagającym i utrzymującym dyscyplinę.

– Nie wszystkim się to podobało – mówi Ewald Barcz. – Tych starych trochę wystraszył. Zostało nas trzech: ja, Wilhelm Jurczok i Adam Morawski. Reszta to była młodzież. Maksymowicz mówił do nas starych: „Grajcie jeszcze trochę, grajcie, żeby tych młodych wciągnąć”. Jak tych młodych było już więcej, to ja ze względu na pracę w pogotowiu, przerwałem na pewien czas granie.

Dzięki pracy pana Maksymowicza orkiestra się rozrosła, poprawiła brzmienie. Zaczęła odnosić sukcesy w konkursach i przeglądach orkiestr strażackich. W roku 1986 wystąpiła nawet przed kamerami TV Katowice. Niestety, choroba, a potem śmierć pana Henryka, spowodowała kolejny kryzys. Próbował temu zaradzić nowy kapelmistrz Zygmunt Wełnowski z Chróścina. Niestety, nie udało mu się. Praca orkiestry znów sprowadziła się do rzadkich prób przed występami. A organizowali je muzycy zespołu: Adam Morawski, Tomasz Janiszewski, Wilhelm Jurczok.

W 2000 rokukapelmistrzem orkiestry został Henryk Barcz.

– Kondycja orkiestry była wtedy słaba – wspomina pan Henryk. – Instrumenty były porzucone, zakurzone, wyglądały jakby kupa gruzu. Trzeba było je czyścić. Zebrałem muzykantów. Na pierwszej próbie było nas chyba siedmiu.

Henryk Barcz też postawił na młodzież. Nabór był duży. Czternaścioro dzieci zaczęło uczyć się gry na instrumentach. Praca nowego kapelmistrza spowodowała, że orkiestra się rozrosła i liczyła blisko trzydzieści osób. Zaczęła znów odnosić sukcesy. Ta dobra sytuacja trwała przez kilka lat. Niestety, zmiana miejsca zamieszkania, praca za granicą, podeszły wiek niektórych muzyków, wypalenie się innych spowodowało zmniejszenie składu orkiestry do około dwudziestu osób, z czego regularnie w próbach oraz występach bierze udział do piętnastu osób.

Z końcem lutego Henryk Barcz zrezygnował z prowadzenia zespołu, ale dalej z nim współpracuje, ponieważ uczy gry na instrumentach młodych adeptów.

Pierwszego marca funkcję kapelmistrza objął Filip Osada z Byczyny, wychowanek pana Henryka.

– Stawiamy na młodzież, cały czas prowadzimy nabór – mówi kapelmistrz. – Chcę stworzyć większy zespół i mieć pełna obsadę instrumentów. Planuję wprowadzać do repertuaru utwory, których teraz ludzie słuchają. Ale nie możemy odejść od podstawowego zestawu, czyli marszów, polek, czy walców. Bo tym orkiestra dęta stoi.

Aktualny skład orkiestry: Filip Osada, Ewald Barcz, Henryk Barcz, Mateusz Baczyński, Zdzisław Baczyński, Kamil Bogdała, Maja Conio, Anatol Hrycyk, Artur Karwat, Daniel Klamecki, Karol Klamecki, Helena Kołda, Piotr Łuszczyński, Tadeusz Masiarz, Wojciech Masiarz, Mateusz Pólkowski, Korneliusz Walczak, Agnieszka Włodarczyk, Kazimierz Zawadzki, Mateusz Zbadyński.

Elżbieta Wodecka

Wstecz Z muzyką i tańcem
Dalej Jedyny taki wóz w powiecie